JAK TAM JEST NAPRAWDĘ: Hinduizm, Indie, system kastowy, Hare Kriszna, Hare Rama, Hare, Hare Europejczyku?????     Hare Kriszna, Hare Rama, Hare, Hare Europejczyku?????

    Na ulicach europejskich czy amerykańskich miast można spotkać kolorowo ubranych ludzi twierdzących że wiedzą coś o prawdziwej religijności, o starożytnych pismach, wedach, kulturze i religii wywodzącej się ze starożytnych Indii. Inni z nich noszą europejskie ubrania i nazywają swoje organizacje w sposób mający nadać im uniwersalne i naukowy charakter jak np Instytut wiedzy o Tożsamości.

    Błąd który popełniają na samym początku dyskwalifikuje wszystko:

Europejczyk nie może zostać wyznawcą tradycyjnych wierzeń hinduistycznych przyjmując je jako własna religię! Nie ma tam dla niego miejsca! Dlaczego?

    Hinduizm jest religią niemisyjną (podobnie jak judaizm). Hinduistą można zostać tylko przez urodzenie się w tradycyjnej rodzinie hinduistycznej, od pokoleń, od wieków wprzęgniętej w system kastowy (podobnie jak członkiem wyznania mojżeszowego można zostać tylko przez narodzenie się w żydowskiej rodzinie kultywującej judaistyczną religię). Z założeń hinduizmu wynika etyka hinduistyczna, która również jest wspólna dla wszystkich kultów hinduistycznych. Etyka ta obejmuje takie pojęcia jak karma, dharma i  kasta i obejmuje ona swym zasięgiem nie tylko ludzi ale także wszelkie istoty żywe. W systemie wierzeń hinduskich nie istnieje pojęcie misjonowania, głoszenia tym co nie wyznają ich religii.

 Wszyscy europejczycy, amerykanie powołujący się na starożytne pisma indyjskie, hinduskie, wedy itp i chcący zwerbować europejczyków czy szerzej ludzi rasy białej do swoich ugrupowań nie mają nic wspólnego z prawdziwą religią, prawdziwym hinduizmem - poprostu kłamią. Nikt nie może myśleć ze znalazl prawdziwą religię, Boga takiego jak On naprawdę jest w ruchach odwolujących się do wed, Kriszny, hinduizmu i proponujących ten system wierzeń europejczykom: jest to religia urodzenia w danym systemie, na danym terytorium, w danej kaście.

    To powie każdy prawdziwy hinduista: czego tu szukasz Ty, Europejczyk, czy nie macie swojego Jezusa? - zdanie to usłyszał Jackues Verlinde.
W STANIE NIRWANY TĘSKNIŁEM ZA MIŁOŚCIĄ - rozmowa z o. Jacques Verlinde
Droga Jacquesa Verlinde
      Filozofia reinkarnacji również wiąże się również tylko i wyłącznie z systemem kast: gdzie po życiu zgodnym z wymogami danej kasty można wcielić się wyżej, a po życiu niezgodnym z wymagami kasty wciela się niżej. Życie niezgodne z wymoganmi kasty: karmą jest dla niedotykalnych jest np. niezgadzaniem się na wykorzystywanie przez członków wyższych kast. I tak reinkarnacja stala na straży posłuszeństwa biedniejszych bogatym i lepiej urodzonym.

Hare Kriszna? religia Europy czy oszustwo?

Hinduizm: Religia rozpowszechniona obecnie przede kim w Indiach i Pakistanie. Nie można podać jej założyciela. Składają się na nią rozmaite poglądy religijne. Hindusi nie są złączeni jednym wyznaniem, lecz wiąże ich przynależność do poszczególnych kast, do wspólnej kultury uznawanej przez te kasty (== grupy).

Poniżej informacje o Indiach, hinduiźmie, systemie kastowym w Indiach. TAK TAM JEST NAPRAWDĘ:

Niedotykalni
Artykuł zamieszczony w "National Geographic" 06/2003
autor: Tom O’Neill
Przychodząc na świat w Indiach jako hinduista, wkracza się w system kastowy, jedną z najdłużej istniejących form rozwarstwienia społecznego. Osadzony w indyjskiej kulturze od co najmniej 1,5 tys. lat, system opiera się na fundamentalnej zasadzie: ludzie rodzą się nierówni. Genezę podziału społeczeństwa na nierówne sobie rangą grupy objaśnia mit o stworzeniu świata, wedle którego z pierwotnej istoty wyłoniły się główne stany, czyli warny. Piąty, najniższy stan obejmuje ludzi, którzy są aćhuta, czyli niedotykalni, uważani za nieczystych. Niedotykalnych się unika, znieważa, nie dopuszcza do świątyń i domów wyższych kast, zmusza do jedzenia i picia z osobnych naczyń w miejscach publicznych. Niedotykalni padają ofiarą gwałtów, podpaleń i linczów. Wobec systemu wierzeń, który stworzył niedotykalnych, współczesne prawo jest bezsilne.



17/12/2006 17.09.39




Indie: demonstracja "nietykalnych" chrześcijan


http://www.oecumene.radiovaticana.org/pol/Articolo.asp?c=108820

Poszanowania swych praw domagali się w Indiach chrześcijańscy dalitowie. Zorganizowali oni manifestację przed budynkiem parlamentu w New Delhi, a premierowi kraju wręczyli memorandum, w którym ujawnili przypadki deptania ich godności. Dalitowie wyznający chrześcijaństwo są w Indiach podwójnie dyskryminowani: jako przynależni do warstwy najniżej stojącej w kastowym systemie społecznym i jako wyznawcy Chrystusa.

W manifestacji wzięło udział ponad tysiąc dalitów, a także reprezentanci Indyjskiej Rady Chrześcijan. Znaczące jest to, że protest chrześcijan poprali też dalitowie wyznający hinduizm i buddyzm. Ci ostatni mimo, że należą do tak zwanych niedotykalnych, cieszą się ochroną państwa. Chrześcijanie natomiast, mimo wielokrotnych obietnic ze strony rządu, do tej pory nie mogą korzystać z żadnej pomocy. Jest ona ważna, ponieważ niejednokrotnie pomaga zdobyć „niedotykalnym” wykształcenie i zatrudnienia w sektorze publicznym.

Termin "dalit", czyli dosłownie "poniżony, zdeptany", oznacza najniższą kastę, której członkowie traktowani są jako "niedotykalni". Żaden Hindus z wyższej kasty nie może ich dotknąć, by się nie skalać. Są oni zmuszani do wykonywania najbardziej upokarzających i poniżających prac na rzecz kast wyższych i życia w całkowitej izolacji od reszty społeczeństwa. Najczęściej pracują przy zbieraniu odchodów z ulic i jako pucybuci.


bz/ Zenit

27/12/2003 16.12.12



Indie: dyskryminacja dalitów


http://www.oecumene.radiovaticana.org/pol/Articolo.asp?c=2536

Dalitowie wyznający chrześcijaństwo są w Indiach podwójnie dyskryminowani: jako przynależni do warstwy najniżej stojącej w kastowym systemie społecznym i jako wyznawcy Chrystusa. Zwróciła na to uwagę Wszechindyjska Rada Chrześcijan, protestując przeciwko rządowym próbom przeszkodzenia w parlamencie wysiłkom na rzecz integracji dalitów-chrześcijan. Ci tak zwani „niedotykalni” albo „nie należący do żadnej kasty”, gdy należą do innych religii, cieszą się pomocą ze strony państwa. Dotyczy ona hinduistów, muzułmanów, sikhów i buddystów. Ma to na celu zapewnienie wykształcenia i zatrudnienia w sektorze publicznym tej przez wieki upośledzonej warstwie społecznej.

Indyjska Rada Chrześcijan przypomina, że sprawę dyskryminacji kastowej poruszyła przed dwoma laty w Durbanie ONZ-etowska Konferencja przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji. Zwraca ponadto uwagę, że również w samych Indiach krajowa komisja do spraw mniejszości wielokrotnie wypowiadała się za jednakowym traktowaniem dalitów należących do wszystkich religii. Dotyczy to zatem również chrześcijan.


NIEDOTYKALNI KONTRA ARIOWIE
 http://www.cyfraplus.pl/cgi-bin/cyfra/base/base.pl?000015&niedotykalni%20kontra%20ariowie

 
dokument 
(Untouchables Versus Aryans)
2002, Indie/USA, 50 min.
Reżyseria:   Ivan Kostka, John Lalnunsang Pudaite

 
Indie to kraj kontrastów. Pełne przepychu, zabytkowe rezydencje dawnych i obecnych możnowładców sąsiadują z armiami żebraków na ulicach Delhi czy Bombaju. Wielowiekowa kultura, jedna z najstarszych na świecie, kontrastuje z nieludzkimi obyczajami, których przykładem jest fenomen i stosunek do tzw. "niedotykalnych".

Od ponad trzech tysięcy lat naznaczeni tą etykietką ludzie żyją poza prawem i poza społeczeństwem. Kim jest "niedotykalny"? Najkrótsza odpowiedź brzmi: "nikim". Pozbawiony wszelkich praw i zwykłej ludzkiej godności żyje, pracuje i umiera w niespotykanych dziś w cywilizowanym świecie warunkach. Na naznaczonej tym piętnem osobie można bezkarnie popełnić nawet największą zbrodnię. Statystyki podają, że codziennie domy przynajmniej dwóch "niedotykalnych" są podpalane, trzy "niedotykalne" kobiety zostają zgwałcone, a kilkunastu "niedotykalnych" jest fizycznie maltretowanych, często ze skutkiem śmiertelnym. "Niedotykalni" to owoc funkcjonującego w Indiach od tysiącleci systemu kastowego. Dziś jest ich przeszło 180 milionów, a ich nieludzkie traktowanie sankcjonuje nawet hinduska religia. Realizatorzy dokumentu prezentują problem "niedotykalnych" w kontekście historii Indii oraz w jaki sposób oni sami wyrażają swój niezasłużony ból poprzez sztukę i literaturę.


  Kasty  
http://umysl.pl/podroze/297.php
Kasty

Jest to skomplikowany temat, bo całkowicie dla nas obcy. Kasty występują jedynie w systemie filozofii Indii. Nie staram się nawet w to wnikać, tylko pytam i szukam informacji. Od zamierzchłych czasów społeczeństwo dzieliło się zależnie od wykonywanych zawodów i powinności. Cześć trudniła się pracą na rzecz grupy, inni walczyli, kolejne osoby poświęcone były bogom.

Na co dzień trudno jest zorientować się, kto pochodzi z której kasty. Ja miałam okazję poznać przedstawicieli trzech kast. Może jest to zagadnienie unikane, gdyż poza braminami (przedstawicielami najwyższej kasty) nikt raczej nie mówi o swej przynależności. Szczycą się, że ich przodkowie jako kapłani służyli w świątyniach. Także i teraz zajmują znaczące miejsce w społeczeństwie, są majętni i wykształceni.

Ich znakiem szczególnym są specjalne sznurki, które mężczyźni noszą pod ubraniami. Przez całe życie mają ich kilka, kolejno dokładane w ważnych momentach, gdy chłopiec zaczyna naukę, żeni się. Podczas uroczystości religijnych i modłów tak kapłan jak i wierni oprócz "sekretnych sznurków" noszą specjalne stroje, przypominające męskie spódniczki. Są to pasy materiału koloru kremowego lub białe, w zależności od zamożności - bawełniane, z juty czy jedwabne. Na brzegach mają wykończenia, w "świętych" barwach: z jednej strony zielone, z drugiej - bordo, więc owijając się można mieć, w zależności od ochoty różne brzegi. Na szczególne okazje na ramiona zarzuca się jeszcze jeden kupon materiału, zazwyczaj jednak panowie noszą jedynie doti, długie do kostek, lub podwinięte i wtedy sięga do kolan.

Niektórzy bramini są tak ortodoksyjni, że nie zezwalają obcym (nie-Hindusom lub nie-braminom) na wchodzenie do swego domu czy "tylko" kuchni, gdzie najczęściej jest umieszczone miejsce poświęcone bogom. Nie godzą się, by przygotowywano im jedzenie i noszą ze sobą (do pracy, na spacer) nawet wodę. Takie obostrzenia powodują utrudnienia w życiu i czasem są wręcz tematem kpin ze strony ludzi bardziej postępowych. Moi znajomi nie mają takich zasad, razem jadamy, wprowadzali mnie do świątyni, pokazywali ołtarzyki udekorowane kwiatami, z płonącymi lampkami i kadzidełkami. Należy jedynie w tym miejscu zdjąć buty. Raz tylko zostałam niemal siłą wyciągnięta z pomieszczenia, gdzie był ołtarz. Umieszczono go za drzwiami, więc był niewidoczny i dlatego weszłam w butach, by przywitać się z panią domu.

U kobiet widzi się różne naszyjniki, które dostają podczas ślubu. Emblematy braminów są okrągłe, u wajśjów - grupy związanej z biznesem - prostokątne.

Kasty

Z kolei kolejna kasta - kszatrijów (wojowników) jakby odstaje od hinduskiego modelu życia. Nie są tak religijni, w domu nie widzi się ołtarzy bóstw. Obrzędy weselne są wydarzeniem społecznym, na którym ludzie bawią się, a nie tylko odprawiają modły. Nie przewodniczy im żaden kapłan, a jedynie starsi. I jadają mięsa, a wieprzowinę podobno uwielbiają. Mogłam zobaczyć turban i nóż, które są noszone na specjalne okazje. Pokazano mi stroje, odmienne od poznanych dotąd. Ale to chyba bardziej zależy od miejsca, skąd pochodzą.

Dwie pozostałe kasty to siudrowie - służba i haridżanie - niedotykalni. Powstanie tej najniższej kasty ma swoje wyjaśnienie. Gdy na porządku dziennym były zabójstwa służących dokonywane przez panów, stwierdzenie "Nie dotknę Cię, ale od dziś jesteś dla mnie martwy" co prawda chroniło nieszczęśnika przed śmiercią, lecz równocześnie spychało na margines życia. Zwyczajnie nie istnieli. Zabronione było im przebywanie w jednym pomieszczeniu z członkami innych kast czy wspólne spożywanie posiłków. To o nich, pozbawionych praw, dbał Mahatma Gandhi. Ważna była też kwestia edukacji, zabiegano, by dzięki nauce mieli lepszy start. Na tym tle rozdrażnienia społeczne zachowały się do dziś; często przedstawiciele innych kast mają za złe niedotykalnym, że bez problemu dostają pracę, o którą ubiegają się też lepiej wykształceni. Bowiem z racji swej niskiej pozycji potrzebują oni mniej punktów czy wystarczają im niższe oceny.

W prawie każdej dziedzinie życie Hindusa podporządkowane jest niepisanemu prawu o kastach. Dodatkowo jest nieskończenie wiele podkast. Choć oficjalnie zostały one zniesione po odzyskaniu przez Indie niepodległości, głęboko tkwią w mentalności ludzi. I widzi się, że społeczności łączą się tylko pomiędzy sobą, nie dopuszczając nikogo spoza kręgu. Z przedstawicielami innych grup przyjaźnią się, siedzą razem przy stole, ale nie żenią się.

Tłumaczono mi, że w naszym środowisku także niezbyt mile widziany byłby mariaż dzieci profesora z szewcem. Skoro z biegiem historii osiągnęli pewien status, powinni go zachować dla potomnych.

Dlatego też nadal małżeństwa są aranżowane. W gazetach są ogłoszenia matrymonialne z podziałem na grupy. Wciąż rzadkością jest wzmianka, że "kasta nie ma znaczenia". Czasami młodzi ludzie starają się przeciwstawiać dawnym tradycjom, ale przez to mogą stracić kontakt z rodziną. Poznana przeze mnie dziewczyna, która wyszła za mąż wbrew woli rodziców za człowieka z niższej kasty, została automatycznie "zepchnięta" w dół, a co gorsze nie spotyka się już ze swoimi bliskimi. Co prawda czasem ludzie deklarują, że gdyby ich dzieci chciały pobrać się z miłości, to pewnie zgodziliby się na taki model związku, ale oddychają z ulgą, zadowoleni, że wszystko dzieje się w myśl przyjętym zasadom. I kolejne pokolenie będzie wzrastało według prawideł systemu kastowego...

Autor: Grażyna Kowolik

HINDUSCY TALIBOWIE
Alicja Albrecht
http://www.polska-zbrojna.pl/artykul.html?id_artykul=682

<i>Konflikty pomiędzy hinduistami i muzułmanami wybuchają w Indiach coraz częściej, przybierając niepokojące rozmiary. Na zdjęciu: płonący autobus podczas zamieszek na ulicach Ahmedabadu.</i>
Konflikty pomiędzy hinduistami i muzułmanami wybuchają w Indiach coraz częściej, przybierając niepokojące rozmiary. Na zdjęciu: płonący autobus podczas zamieszek na ulicach Ahmedabadu.
Pogromy w Indiach zaczynają się zawsze od prowokacji. Wystarczy, że obcięty łeb świętej krowy zostanie podrzucony do świątyni hinduskiej. I hindusi (wyznawcy hinduizmu w odróżnieniu od Indusów, mieszkańców Indii, wyznających różne religie) od razu wiedzą, że trzeba bić muzułmanów. Muzułmanie tak samo są wrażliwi na punkcie własnej godności religijnej. Interesujące, że hindus, którego filozofia nakazuje poszanowanie każdego życia, zabija bez skrupułów człowieka. Inaczej muzułmanin: on może zabijać niewiernych. Konflikty pomiędzy hindusami i muzułmanami wybuchają w Indiach co pewien czas, przybierając niepokojące rozmiary. Historia dowodzi, że były też często wykorzystywane przez różne partie polityczne.

Łańcuch zemsty

W miliardowych Indiach żyje ponad 120 mln muzułmanów, którzy pozostali w granicach swego państwa po podziale w 1947 na hinduskie Indie i islamski Pakistan (Zachodni i Wschodni, dzisiaj Bangladesz). Rzesze muzułmanów zasilają dziś hinduscy niedotykalni, uciekając od kastowości. Wiara w Proroka znosi bowiem z dnia na dzień nierówności kastowe i sprawia, że człowiek niedotykalny może zacząć żyć normalnie, nie obawiając się dyskryminacji i przemocy. Zresztą Mahatma Gandhi przewidział, że "dzieci Boga", czyli najpodlejszy rodzaj ludzki – haridżanie, będą masowo uciekać w islam. Wprowadził ich więc do świątyń hinduizmu, dokąd mieli zakaz wstępu. I został za to zamordowany przez szowinistę hinduskiego.
W ostatnich wydarzeniach w Gudżaracie w dzień po podpaleniu przez islamskich fundamentalistów pociągu na stacji w Godhrze, hindusi z tego stanu dokonali zemsty. W wyniku podpalenia pociągu zginęło 58 hindusów. W wyniku nie dokończonej zemsty (hinduscy ekstremiści zapowiadają dalsze ataki) zginęło ponad 600 muzułmanów. Hindusi wracali z miejsca narodzin boga Ramy w Ayodhyi, gdzie położony został przez nich kamień węgielny pod budowę świątyni. Ma być ona wzniesiona na gruzach XVI-wiecznego meczetu Babri, który został zburzony przez hinduistów w 1992 r. Walki religijne pochłonęły wówczas ponad 3 tys. ofiar. Światowa Rada Hindusów (Vishwa Hindu Parishad) odrzuciła apel premiera Atala Bihari Vajpayee’a o zaniechanie budowy. Pomimo aresztowania 1 200 osób nie udało się do końca opanować sytuacji. Dzień wcześniej minister spraw wewnętrznych Lal Krishna Advani apelował do liderów VHP, aby zrezygnowali ze swego planu, niezgodnego z wcześniejszym orzeczeniem sądu, który zabronił budowy w tym miejscu jakiejkolwiek świątyni. Wówczas induscy dziennikarze wytknęli ministrowi, że w grudniu 1992 r., kiedy rozwścieczony tłum hinduistów rozwalał XVI-wieczny meczet, BJP popierała awanturę. A sam minister Advani był wówczas jednym z liderów komitetu na rzecz budowy świątyni. Dziś zmienił pogląd, zagroził dymisją, jeśli VHP nie odstąpi od swoich zamiarów. Jednak nikt w Gudżaracie nie wysłuchał rządowego apelu. Tłum podjudzanych hindusów w Ahmedabadzie i pobliskich miejscowościach wyciągał z domów muzułmanów i na miejscu dokonywał egzekucji. Ale złośliwi twierdzą, że gorsze wrażenie na członkach rządzącej partii BJP zrobiła wiadomość o przegranej w wyborach do stanowego parlamentu w najludniejszym i po części muzułmańskim stanie Indii, Uttar Pradesz. Po 11 września Indusi głośno też okazywali swoje niezadowolenie z powodu przyłączenia się Indii do Stanów Zjednoczonych w operacji antyterrorystycznej w Afganistanie. Podsumowując ostatnie cztery lata władzy BJP, Indusi w większości oceniają ją źle. A są tacy, którzy dodają, że sprawa budowy świątyni w Ayodhyi była już wiele razy wyciągana przez skrajne partie prawicowe do podsycania nacjonalistycznych ambicji i osiągania popularności. Inni zauważają, że kiedy burzono meczet w 1992 r., sądzono, że jest to efekt niechęci wyznawców hinduizmu do sekularystycznej polityki rządzącego Kongresu. Zakończyło się to wówczas wyborczym zwycięstwem BJP w 1998 r. Ale zamach fundamentalistów islamskich na World Trade Center zmienił także Indusów i ich poglądy. "Religijni ekstremiści, w tym burzyciele świątyń, zaczęli być postrzegani jako hinduscy talibowie" – napisał tygodnik "India Today". W konsekwencji BJP i szowinistyczna VHP – partie mające kiedyś w poglądach wiele punktów wspólnych, dziś są w konflikcie.

Groźba eskalacji

Po raz kolejny okazało się, że obietnica BJP, iż uwolni Indie od pogromów i zamachów, nie da się zrealizować. W jednym politycy i dziennikarze są zgodni. Od rezultatów wydarzeń w Gudżaracie zależy przyszłość BJP i premiera Vajpayee’a. Gdyby upadli, Indiom zagrozi niestabilność, bo Partia Kongresowa, mająca kiedyś monopol na władzę, dziś kierowana przez Włoszkę, Sonię Gandhi, wdowę po Rajivie, nie jest alternatywą.
Pogromy z Gudżaratu mogą, jak uczy doświadczenie, rozlać się na cały kraj. Już teraz trzeba było użyć wojska, które bardziej potrzebne jest na granicy z Pakistanem, gdzie naprzeciw siebie stoją uzbrojone po zęby armie przeciwników politycznych i religijnych, zorganizowanych w silne państwa.

(Autorka jest dziennikarką II Programu Telewizji Polskiej)



Pogromy w Indiach zaczynają się zawsze od prowokacji. Wystarczy, że obcięty łeb świętej krowy zostanie podrzucony do świątyni hinduskiej. I hindusi (wyznawcy hinduizmu w odróżnieniu od Indusów, mieszkańców Indii, wyznających różne religie) od razu wiedzą, że trzeba bić muzułmanów. Muzułmanie tak samo są wrażliwi na punkcie własnej godności religijnej. Interesujące, że hindus, którego filozofia nakazuje poszanowanie każdego życia, zabija bez skrupułów człowieka. Inaczej muzułmanin: on może zabijać niewiernych. Konflikty pomiędzy hindusami i muzułmanami wybuchają w Indiach co pewien czas, przybierając niepokojące rozmiary. Historia dowodzi, że były też często wykorzystywane przez różne partie polityczne.

Łańcuch zemsty

W miliardowych Indiach żyje ponad 120 mln muzułmanów, którzy pozostali w granicach swego państwa po podziale w 1947 na hinduskie Indie i islamski Pakistan (Zachodni i Wschodni, dzisiaj Bangladesz). Rzesze muzułmanów zasilają dziś hinduscy niedotykalni, uciekając od kastowości. Wiara w Proroka znosi bowiem z dnia na dzień nierówności kastowe i sprawia, że człowiek niedotykalny może zacząć żyć normalnie, nie obawiając się dyskryminacji i przemocy. Zresztą Mahatma Gandhi przewidział, że "dzieci Boga", czyli najpodlejszy rodzaj ludzki – haridżanie, będą masowo uciekać w islam. Wprowadził ich więc do świątyń hinduizmu, dokąd mieli zakaz wstępu. I został za to zamordowany przez szowinistę hinduskiego.
W ostatnich wydarzeniach w Gudżaracie w dzień po podpaleniu przez islamskich fundamentalistów pociągu na stacji w Godhrze, hindusi z tego stanu dokonali zemsty. W wyniku podpalenia pociągu zginęło 58 hindusów. W wyniku nie dokończonej zemsty (hinduscy ekstremiści zapowiadają dalsze ataki) zginęło ponad 600 muzułmanów. Hindusi wracali z miejsca narodzin boga Ramy w Ayodhyi, gdzie położony został przez nich kamień węgielny pod budowę świątyni. Ma być ona wzniesiona na gruzach XVI-wiecznego meczetu Babri, który został zburzony przez hinduistów w 1992 r. Walki religijne pochłonęły wówczas ponad 3 tys. ofiar. Światowa Rada Hindusów (Vishwa Hindu Parishad) odrzuciła apel premiera Atala Bihari Vajpayee’a o zaniechanie budowy. Pomimo aresztowania 1 200 osób nie udało się do końca opanować sytuacji. Dzień wcześniej minister spraw wewnętrznych Lal Krishna Advani apelował do liderów VHP, aby zrezygnowali ze swego planu, niezgodnego z wcześniejszym orzeczeniem sądu, który zabronił budowy w tym miejscu jakiejkolwiek świątyni. Wówczas induscy dziennikarze wytknęli ministrowi, że w grudniu 1992 r., kiedy rozwścieczony tłum hinduistów rozwalał XVI-wieczny meczet, BJP popierała awanturę. A sam minister Advani był wówczas jednym z liderów komitetu na rzecz budowy świątyni. Dziś zmienił pogląd, zagroził dymisją, jeśli VHP nie odstąpi od swoich zamiarów. Jednak nikt w Gudżaracie nie wysłuchał rządowego apelu. Tłum podjudzanych hindusów w Ahmedabadzie i pobliskich miejscowościach wyciągał z domów muzułmanów i na miejscu dokonywał egzekucji. Ale złośliwi twierdzą, że gorsze wrażenie na członkach rządzącej partii BJP zrobiła wiadomość o przegranej w wyborach do stanowego parlamentu w najludniejszym i po części muzułmańskim stanie Indii, Uttar Pradesz. Po 11 września Indusi głośno też okazywali swoje niezadowolenie z powodu przyłączenia się Indii do Stanów Zjednoczonych w operacji antyterrorystycznej w Afganistanie. Podsumowując ostatnie cztery lata władzy BJP, Indusi w większości oceniają ją źle. A są tacy, którzy dodają, że sprawa budowy świątyni w Ayodhyi była już wiele razy wyciągana przez skrajne partie prawicowe do podsycania nacjonalistycznych ambicji i osiągania popularności. Inni zauważają, że kiedy burzono meczet w 1992 r., sądzono, że jest to efekt niechęci wyznawców hinduizmu do sekularystycznej polityki rządzącego Kongresu. Zakończyło się to wówczas wyborczym zwycięstwem BJP w 1998 r. Ale zamach fundamentalistów islamskich na World Trade Center zmienił także Indusów i ich poglądy. "Religijni ekstremiści, w tym burzyciele świątyń, zaczęli być postrzegani jako hinduscy talibowie" – napisał tygodnik "India Today". W konsekwencji BJP i szowinistyczna VHP – partie mające kiedyś w poglądach wiele punktów wspólnych, dziś są w konflikcie.

Groźba eskalacji

Po raz kolejny okazało się, że obietnica BJP, iż uwolni Indie od pogromów i zamachów, nie da się zrealizować. W jednym politycy i dziennikarze są zgodni. Od rezultatów wydarzeń w Gudżaracie zależy przyszłość BJP i premiera Vajpayee’a. Gdyby upadli, Indiom zagrozi niestabilność, bo Partia Kongresowa, mająca kiedyś monopol na władzę, dziś kierowana przez Włoszkę, Sonię Gandhi, wdowę po Rajivie, nie jest alternatywą.
Pogromy z Gudżaratu mogą, jak uczy doświadczenie, rozlać się na cały kraj. Już teraz trzeba było użyć wojska, które bardziej potrzebne jest na granicy z Pakistanem, gdzie naprzeciw siebie stoją uzbrojone po zęby armie przeciwników politycznych i religijnych, zorganizowanych w silne państwa.

(Autorka jest dziennikarką II Programu Telewizji Polskiej)

"KASTY

System kastowy wciąż odgrywa w Indiach ogromną rolę, chociaż hierarchia wynikająca z podziału kastowego nie jest równoznaczna z podziałem na biednych i bogatych. Należący do najwyższej karty bramin może być na przykład bardzo biedny, a znacznie niżej ulokowany wajśja (kupiec) może być prawdziwym bogaczem. Nawet jednak ten tradycyjny model został nieco zmodyfikowany przez współczesny system prawny. Wprowadzono bowiem prawa zakazujące prześladowania i wykorzystywania przedstawicieli niższych kart, zwłaszcza zaś tzw. Niedotykalnych, czyli ludzi nie należących do żadnej kasty. Obecnie niedotykalni mają na przykład zagwarantowane miejsca w parlamencie. Mimo tych ograniczeń, system kastowy jest jednak w Indiach wciąż żywy, najwyraźniej widać to w doborze partnerów życiowych w Indiach niemal wszystkie małżeństwa (wciąż aranżowane przez rodziców młodych) zawierane są w obrębie jednej karty.":

http://www.genesis.net.pl/Religie-Swiata---Hinduizm_59929.html