Poziomy pokory i rozwoju duchowego:
1. dobro a zło
2. dobro a większe dobro
3. stracić wszystko ze wzgl na Jezusa
a najważniejsze by całym sercem oderwać się od tego co przebóstwiamy w naszym życiu i całym sercem zwrócić siędo Boga

1.

Boże
przeprowadź mnie przez wszystkie lata mojego życia uzdrawiając fałszywe ścieżki, które się wyryły we mnie, w mojej osobie, emocjonalności osobowości.
Zaczynając od wczesnego dzieciństwa, kiedy budziły sie moje odniesienia, żyłem w świecie otoczony przez rodziców a już odzywało Sie moje pragnienie niezniszczalności, szukałem dla niego odniesień. w dzieciństwie pragnienie niezniszczalności poszukiwało wśród kolorów, zabawek, czekoladek, bitej śmietany, konstrukcji z klocków czy z piasku, księżniczki z bajki, która to bajka w moim życiu mogła się wydarzyć wg mojej nadziei niepewnej, ale obiecującej. Później poszukiwanie niezniszczalności kierowało się do okresu 2 wojny światowej, do różnych znalezisk wojskowych z tego okresu i późniejszych, do pragnienia odnajdywania miejsc związanych z historią. Do księżniczki, która przestając być księżniczką nabierała realne kształty w przedszkolu, w szkole. Później pragnienie nieskończoności zostało uderzone i wybite, złamane, skierowane w rejony bałwochwalstwa złamanego, pozbawionego  prawa do pełni życia, prawa do posiadania własnej wartości, prawa do identyfikowania się z pełnym rozwojem, z rozwojem wolnego człowieka. Oddaję ci Boże wszystkie rany tego okresu. Pragnienie niezniszczalności zaczęło się karmić brudna woda odbierając sobie prawo do poszukiwania strumienia (w pewnych wymiarach, tych uderzonych). Te wymiary były wymiarami dysfunkcyjnymi. Szukanie złamanej niezniszczalności w świecie - jak orzeł wychowany z kurami bez prawa do latania - tym bardziej prowadziło donikąd, oddaje Ci Boże wszystkie złamane niewole, wszystkie dysfunkcje, jakich się nabawiłem na tych drogach, całe moje bałwochwalstwo w tym to złamane, bałwochwalstwo podczłowieka, patrzącego na stworzenia jak na bogów nieosiągalnych dla nieadekwatnego. Potem przyszła możliwość gromadzenia, zdobywania sławy, stabilizacji i pragnie zaślepić pragnienie nieskończoności, którego jak dotąd nie dały związki z ludźmi i niezałożona jak dotąd rodzina.

Oddaję ci Boże wszystkie ścieżki, jakie wytrawiły we mnie drogi moich wyborów, oddaje Tobie każde pragnienie niezniszczalności, każde poszukiwanie niezniszczalności, każde adresowanie niezniszczalności - proszę Cię byś mnie uwolnił ze schematów, pewników, ścieżek jakimi zdążam, jakie podświadomie realizuję, jakie wypaliły się we mnie. Proszę uwolnij mnie od tego, oczyść. Proszę pokaż mi Twoją drogę, której nie mogę wykreować na mój obraz, na mój sposób, wg mojego bagażu, uformowania przez życie i prób wzlotów. Proszę to Ty mnie prowadź pokazując dziewicze obszary prawdy i życia, wyprowadzając z wypalonej ziemi na dziewicze obszary życia. Życia w Prawdzie i w Duchu. Nie w spichlerzach doczesności. I służby pojętej jako etap w rozwoju sensu życia.

2.

Jaki sens ma życie bez Boga? spełnienie jakich marzeń da nam szczęscie tutaj? Myślę ze życie to weryfikuje w konfrontacji ze skończonością doczesności. odnalezienie Boga staje się największym skarbem. U mnie tak się stało. Ta droga jest dla kazdego. Bóg wychodzi na spotkanie jak w historii o miłosiernym Ojcu z Ewangelii. Jezeli uznamy ze warto postawić sprawę Boga na właściwym miejscu - odnajdziemy Go. To nada Prawdziwy wymiar naszemu życiu.

3.
Jeśli żyć to sie rozwijać. a rozwijać się można tylko nie pasując przed twardą rzeczywistością. Tylko twarda, prawdziwa rzeczywistośc umozliwia prawdziwy rozwój broniąc nas przed samooszukiwaniem. Nie uginać się zwł. przed wyimaginowanym lękiem płynącym z zastraszenia fałszywym obrazem rzeczywistości. Nadwrażliwy lęk przed rzeczywistością widziana na zbyt wysokim dla niej poziomie. Nie chodząc również na kompromisy z  cebula i czosnkiem Egiptu które można miec natychmiast. Dlaczego? Bo jedynym który ma Moc jest Bóg. Jedynym Panem jest Bóg.

Prawdziwe życie bez taryfy ulgowej, tylko ono niesie prawdziwy rozwój, tylko w nim w odwadze i dzielności z łagodnością prawdziwej siły nie poddając się pseudowielkości zastraszenia a przekraczając jego granice rośniemy naprawdę, wychodząc z egiptu przekraczamy jego kolejne granice.  Bez zdejmowania czapki przed wyzwaniami sa normalne, na normalnym poziomie, nie przekraczającym, nie trzeba podchodzic do nich dysfunkcyjnie - to wtórna dysfunkcja, one sa na normalnym poziomie zycia, bez paraliżu i wycofania z tłumaczeniem sobie.


Dla mnie wszystko jest nieskończone, niezniszczalne poza Bogiem... ludzie, drogi życia, sytuacje, nawet rzeczy. a to jest odwrotnie...

4.

„błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” - zawsze wtedy gdy tracę nadzieję, przestaje ufac Bogu i pojawiają się pokusy by wobec tego "skorzystać" z namiastek. Czasami doswiadczam radości i błogosławieństwa wytrwania. A czasami utraty życia, wypędzenia z Raju...

5.
chciałem sie odsunąć od Boga dla świata, dla z"zyskiwania" od swiata, by nie być za bardzo zaangażowany a sprawy Boże, by nie być w nich za bardzo, by nie uronić nic ze świata, i by być raczej ze świata, a Bóg gdzieś w miejscu gdzie by sie nie wywyższał, zapewniał pomyślność światową, ale nie mieszał za wiele swoją Istotą, obecnością, zaproszeniem do swojej rzeczywistości, swoją rzeczywistością i obecnością swojej rzeczywistości. to zapokutowało jakao duchowy fundament... i ciągle powoduje ze żyję w obcym, szarym, zacienionym świecie ukryty przed Bogiem, ukryty z Raju, by tego Boga nie było za dużo. to jest straszne. odtrącenie. stąd owoce. to korzeń smutnego rzycia pełnego błędów, które miały prowadzić do szczęścia ale bez prawdziwych fundametów

jako dziecko odwróciłem się od życia, od darmowej miłości zbyt małej B, M, zostałem poraniony też, zagubiłe się , przestałem żyć, Bóg został oskarżony jako ten co chce mi odebrać życie, to co najcenniejsze, ukryłem się przed Nim, bałem się podejść, ale też ie chciałem bo w Nim nie było napełnienia odnalezieniem tego swiata czego chciałem przede wszystkim. Więc jestem teraz w tym samym miejscu co wtedy gdy miałem te kilka lat, czy ileś. Nie wie dokąd iść jak dziecka. Mam za sobą bagaż obijania się po ciemnościach. Więc Bóg wie co robi. Może chce bym doświadczył jak dziecko że nie musze wiedziec dokąd iść, by nawiążał przerwane wtedy sznureczki, odnalazł siebie kt wtedy utraciłem, a On w swoim czasie, gdy moja osoba ukonstytuuje się dostatecznie pokaże drogę, nie jako kolejnego bożka, ale normalną doczesną rzecz w drodze. Alleluja

Przyjęcie błogosławieństwa czyli oddanie Bogu możliwości Jego wpływu na nas, wyrażenie takiej woli, wyboru, że chcemy doświadczać na drodze Bożego wpływu, a nie wpływu ciemności i zamętu oszukującego naz że Bóg jest naszym nieprzyjacielem i że zamęt i osamotnienie z miłości jest dumną odpowiedzią.

A poczucie wartości do końca nie należy do ludzi. Opinia może być pomocna w zakresie kultury czasem.

Żadne działa tego świata nie mogą mnie razić, żadne działa stworzeń, czy pochodzące od stworzenia.

Uwolnienie jest przybliżeniem się do prawdy, do tej darmowej miłości, kt została odrzucona, kt odrzuciliśmy, od kt się odwróciliśmy szukajas stworzeń, lub namiastek. Miłości Bożej i tych kt są jej uobecnieniem jak rodzice, rodzina. Jeśli wychodzimy z ukrycia wracamy do Raju, do stanięcia twarzą w Twarz z Bogiem, z darmową i słabą, bezbronną w swym pokornym dawaniu miłością - możemy ja odrzucić lub przyjąć, wrócić, zejść z piedestału mirazy światowych i przyjąć tę Miłość. Miłośc czeka. Niezależnie od oskarżeń pod jej adresem wysuwanych przez złego. Miłość czeka, i zaprasza nas na swoje proste, pokorne, nie za wielkie drogi. Darmowe. Ale wymagające, bo nie warto sprzedać prawdy za ułudy. Choćby ułudy sie wzmogły i traciły ludzką twarz. Nie mogą nas pokonać duchowo. Bo często ci co stoją za ułudami mają jeszcze ludzką twarz, a często sami jesteśmy na drodze wychodzenia z ułudy, i w jakimś wymiarze całkiem nieźle przodujemy w ułudzie.

6.
Msza św z modlitwą o uzdrowienie wewnętrzne 2 piątki miesiąca kościół pw Św. Jozafata Zielona 3: 14.30 różaniec, 15.00 koronka, później msza do 17.00 poświęcenie soli i wody

Ks. Egzorcysta JS

Etapy kuszenia. powoli się wgłębiamy w pokusę, tracimy życie i radość dziecka Bożego, wyobrażamy sobie uciechę, skracamy i upraszczamy myślenie i sumienie. Akt strzelisty może pomóc na tej równi pochyłej oprzytomnieć i nawrócić się. Zły przed grzechem odbiera nam wstyd, a przed spowiedzią nam oddaje.

Często nagłe wezbrane negatywne emocje, z powodu drobiazgu atakujemy drugich, w sposób niewspółmierny do przyczyny. Zły duch ma w tym udział i wpływ, dolewa do ognia, rozognia gniew.

podczas egzorcyzmów pojawiło się słowo "przekleństwo" i 2 konkretne daty. potem okazało się że pierwsza z tych dat to była data urodzin egzorcyzmowanej a druga 2 dni wcześniej to była data gdy babcia egzorcyzmowanej przeklęła ją jeszcze przed narodzeniem. Co z tą kobietą? "jest w czyśćcu", ale skutki tamtego przekleństwa trwają i sa niesione zarówno przez tą co przeklęła w czyśćcu jak i przez przeklętą. Przekleństwo było moze nie jedynym powodem opętania, ale swój udział miało.

Egzorcyzmowany leżał tyłem do wystawionego Najświętszego Sakramentu wyciągnął rękę do tyłu wskazując na Najświętszy Sakrament i powiedział: On tu jest... A z Nim jest Jego Matka. Po chwili dodał: "Dlaczego się boisz jeśli On jest z tobą?" Ks się bał bo egzorcyzmowany krzyczał tak głośno że pawdopodobnie było to słychać na ulicy.


7. Pezekleństwa dotykają wielu ludzi którzy cierpiąc i tracąc dar życia w pełni nie zdają sobie sprawy z natury tego zjawiska. Przekleństwo jest odebraniem sobie prawa do życia w pełni w jakimś wymiarze. Wydaje nam się że cos musiałoby się stać byśmy odzyskali prawo do pełni życia w tym wymiarze, do pełni bycia osobą w tym wymiarze, a to coś jest nieokreślone i zbyt piękne by się mogło stać, zbyt wielkie by się mogło zdarzyć. Ten wymiar został w nas zniszczony, złamany. Została złamana nasza wola. Pochyliliśmy głowę w ataku na naszą wartość i wartość naszego życia. Daliśmy się zwieść uciskowi, atakowi że mu nie sprostamy, że zaufanie Bogu tu nic nie pomoże i odważne stawienie czoła nadchodzącej mocy i sytuacji pod Bożym sztandarem było czymś czego nie wybraliśmy, bo to co nadchodzi jest silne, potężne i oddaliśmy pole... Odrzuciliśmy miecz i tarczę, odrzuciliśmy wartość Dziecka Bożego w danym wymiarze osłanianego przez Bożą moci poddaliśmy się pod nadchodzący atak, poddaliśmy się najeźdźcy. Straciliśmy wiarę w możliwość zwycięstwa pod Bożym Sztandarem, złożyliśmy broń, poszliśśmy w niewolę obierając sobie za pana wymiar zła który w nas uderzył. Staliśmy się niewolnikami w tym wymiarze. Być może zbyt przestraszyliśmy się straty "tego świata" w tym wymiarze, że woleliśmy stać się w nim niewolnikami i mieć byle co niż stracić wszystko a zostać Dzieckiem Wolnym w Bogu. Nie sprostaliśmy sytuacji, próbie jaką zgotowało nam życie. Można było, ale zmiękliśmy i wybraliśmy kompromis, by zachować "świat" choć z pozycji niewolnika. Nie odważyliśmy się stawić czoła złu i stracić cały ten świat, ale zostać Wolnym, Pełnym i Prawdziwym w Bogu. Szlachetnym. Zadowalamy się surrogatami, jak Naród Wybrany w Egipcie. Żył cebulą i czosnkiem, za odrobinę pożywienia pochylał głowę przed swoimi "panami" egipskimi. Naród powołany do pełni życia! Przekleństwo ma w sobie coś z pochylenia głowy przed złem.
Korzeń przekleństwa jest w naszym wyborze, w wyborze przeklętego, który stracił zycie w niewoli.

Przekleństwo trzyma nas ciągle, przez wiele lat często w tym omencie gdzie ulegliśmy, oddaliśmy swoją wolność Dzieci Bożych, za cebulę i czosnek Egiptu.
Rozwiązaniem jest podniesienie głowy, powiedzenie NIE kłamstwu o nas: że mamy naturę niewolników i że taka prawda jest o nas ze jesteśmy niewolnikami, podludźmi. Nie. Podnosimy głowę i stajemy w godności Dziecka Bożego wobec naporu któremu uleglismy i to się stało dla nas przekleństwem. Ta sytuacja nas nie minie, ta konfrontacja. Podnosimy głowę w godności Dzieci Bożych i pozwalamy światu by nas zostawił, by odebrał nam wszystko (czyli tę cebulę i czosnek, bo jako niewolnicy nie mamy wiele i jęczymy czasem nad naszym stanem) więc Wybieramy godność dziecka Bożego za cenę utraty tego świata. A Bóg wyprowadz nas z niewoli. On sam nas ochrania i pokazuje pełnię, nadaje ją. Być może utracimy relacje które utrzymywały się mając nas za niewolnika, być może utracimy wszyctko ale odzyskawszy nature Dziecka Bożego będziemy mogli zacząć budować jako w pełni ludzie z pełnymi prawami do życia, do życia w pełni. Pamiętając że życie w pełni nie pochodzi od tego świata, bo nasze przekleństwo odebrało nam już wiele przez błąd pragnienia zachowania tego świata.Życie w pełni pochodzi od Boga, tylko od Boga. Możeny zacząc od nowa przebaczając sobie i wszystkim wokół WSZYSTKO, ale WSZYSTKO oznacza takie przebaczenie, które da nam w pełni nowe życie. Nowy start. Bez oglądania się na więzy jakie nie pozwalałyby nam wzlecieć ku  Życiu: ku Bogu. Do nas więc należy zakwestionowanie poddaństwa niewoli którą przyjeliśmy za prawdę o nas i świecie, przyjęcie że nie jest na miejscu należnym Bogu, bo to miejsce miejsce Boga należy tylko Bogu, takie odwazne podniesienie głowy wobec zniewolenia i oddanie Bogu miejsca Boga w naszym życiu nalezy do nas. Natomiast wyprowadzenie nas z tej niewoli , uwolnienie od wpływów złego ducha który pastwi się wpuszczony w bałagan zwiazany z I przykazaniem i ukazanie drogi życia w obfitości nalezy do Boga a On nie zawodzi, co najwyżej On wskazuje na prawdziwe wartości a nie na te co oferuje świat a które mole i rdza jedzą.

Ważne jest zrozumienie i przyjęcie że Jedynym Bogiem jest Bóg w Trójcy Jedyny. Nie te zdarzenia które kiedyś doprowadziły do naszej porażki, złamania, nie to co widziały potem nasze niewolnicze oczy, nic z tego co dobre i co złe nic, poprostu NIC nie jest bożkiem - Bóg jest Jedyny. Przekleństwo pojawia się , jak i zniewolenie w powiązaniu z utratą I przykazania a usuwa sie, wraz z postępującym uwolnieniem i wzrastającym przyjmowaniem Boga Prawdziwego jako Jedynego Boga. Nie ma miejsca na osądzanie, chodzi o wzrost. Taki jest Bóg, chce naszego rozwoju.

Gdy spadają na nas przekleństwa w postaci zabijającego szufladkowania nas do negatywnych grup ludzi odbierające nam prawo do wartościowego życia, i gdy wypowiadane są przez osoby obdarzone autorytetem z bliższej lub dalszej rodziny (rodzice, dziadkowie, rodzeństwo) w pewnym momencie możemy utracić możliwość obrony naturalnej danej nam od Boga naszej godności, i niszczące słowa o nas nie mające w sobie Bożej Prawdy bezprawnie przylgną do nas na mocy autorytetu skończonego a wbrew nieskończonemu autorytetowi Boga, staną się przekleństwem i będą odbierać nam prawo do życia dopuki nie skonfrontujemy naszego stanu z Prawdą bezwzględna o godności jaką mieliśmy i mamy jako Dzieci Boże, a którą oddaliśmy przez ingerencję zła. Ta godność jest Prawdą o nas. Ona się nie zmieniła bo jej gwarantem jest Bóg, zmieniła się tylko w wymiarze naszej woli, myśmy się jej zaparli przyjmując niewolnicze, niewpełni żywe odniesienie do samych siebie. Podobne skutki przzekleństwa może nieść odrzucenie przez wspólnotę rówieśniczą, gdy nadajemy jej autorytet większy niż autorytet Boga, który to autorytet nie jest w nas właściwie zbudowany aby nas strzec przed atakami przekleństw Boży autorytet jeśli jest w nas zbudowany chroni nas przed przekształcaniem ataków zła na nas (z każdej strony: rodzinnej, rówieśniczej, ludzi obcych) w przekleństwa które przylgnąwszy do nas będą odbierać nam życie. Aby zafunkcjonowało przekleństwo musi wedrzeć się w dziedzinę I przykazania, stać się dla nas bogiem. Jeśli więc nasze odniesienie do Boga na I miejscu naszego Życia, jeśli poprostu Bogiem dla nas jest tylko Bóg Jedyny ataki nie mogą wedrzeć się na Jego miejsce w życiu i nie mogą stać się przekleństwami często podkręcanymi  przez demona, od których potrzebujemy uwolnienia, wyprowadzenia z Egiptu. Przekleństwem może stać się każdy atak na nas, na naszą integralność cielesną czy duchową. Jeśli pozwolimy mu wejść za wysoko w hierarhii naszych wartości, wyżej niż Bóg.

Bóg szanuje naszą wolność i jeśli oddajemy się w niewolę i jest to nasz wybór, choć spowodowany jakimś atakiem na nas, Bóg nasz wybór szanuje i stara się nam ukazac co najwyżej prawdę o nim np przez cierpienie i doczesność życia ukazuje że nasze problemy nie mają boskiego, nisskończonego, niezałatwialnego wymiaru  i jeśli my to dostrzegamy i oddjemy Bogu to niezniszczalne miejsce w naszym życiu a nie przekleństwom, one opadają, doświadczamy uwolnienia.

Wszystko co ma związek z I przykazaniem i co staje się bałwochwalstwem w naszym życiu staje się dla nas przekleństwem, choć by to było nawet dobre jak np żona, rodzina, praca, lub naturalne jak choroba czy śmierć, czy trudne jak powołanie, trudne wybory , czy zafiksowanie w czymś co uważamy za wolę Bożą a często nie ma z Bożym Duchem wiele wspólnego - jesli myslimy że ma na nas większy wpływ i na nasze zycie niż Bóg, jeśli uzalezniamy od tego nasze życie, jeśli traktujemy to coś z namaszczeniem niezniszczalności przynaleznym tylko Bogu to to cos jest przekleństwem i bałwochwalstwem.

Boży Plan dla Ciebie jest doskonały.


Błogosławieństwa i przekleństwa, to dwa skrajne przepływy mocy w naszym życiu.
Bóg szanuje wolę człowieka. Pojawia się w życiu ludzkim tylko na wyraźne zaproszenie. Wiara w Jezusa Chrystusa, sprawia, iż Bóg wyzwala wierzącego z sideł szatańskich. Wszechmogący Bóg staje się  obrońcą i opiekunem człowieka.

Jezus Chrystus obdarowuje człowieka wolnością !

Szatan czyni człowieka niewolnikiem grzechu!

Przyczyną przekleństwa może być:

    * Kult fałszywych bogów (Wj 20,1-5). Związek z okultyzmem, zabobony; jest to wiara w to, iż ktoś lub coś ma większy wpływ na człowieka niż Bóg;
    * Nieposłuszeństwo względem Słowa Bożego (1 Sm 15,23)
    * Niewłaściwe budowanie relacji z Bogiem  (Joz 8,32-35). Jeżeli cokolwiek (mąż, żona, dzieci, praca itp. ) jest ważniejsze od Boga
    * Brak szacunku dla rodziców  (Ef 6,1-6)
    * Wykorzystywanie słabych i bezbronnych
    * Nieuporządkowane sprawy sfery  seksualnej (seks pozamałżeński, kazirodztwo, dewiacje seksualne)
    * Nienawiść do Żydów
    * Martwa modlitwa, bez serca (brak  dialogu z Bogiem)
    * Pokładanie ufności w drugim człowieku  (Jr 17,5)
    * Kradzież i krzywoprzysięstwo (Za 5,1-4)
    * Słowo:          

             * przekleństwa i złorzeczenia ma szczególną moc gdy jest związane z więzami krwi (rodzina), z relacjami: autorytet – podwładny( np. nauczyciel, uczeń)
             * przeklinanie samego siebie  (gdy daję wiarę temu, co mówią o mnie inni)
                Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia
             * mówienie źle o innych  (oskarżanie, osądzanie)
               Uwaga: oskarżając i osądzając upodabniamy się do szatana -  nieustannego oskarżyciela  człowieka przed Bogiem!


      Kochaj i szanuj drugiego człowieka, ale nikogo się nie lękaj
św. Jan Bosko


      W Imię Jezusa Chrystusa należy odrzucać negatywne myślenie o sobie, o drugim człowieku, o Bogu!

Modlitwa

 Panie Jezu Chryste, wierzę, że jesteś Synem Bożym i jedyną drogą do Boga.

Wierzę, że umarłeś za moje grzechy i zmartwychwstałeś.

Ty stałeś się przeklęty każdym przekleństwem, które powinno spaść na mnie za moje grzechy.

Ty, Jezu, wykupiłeś mnie z każdego przekleństwa, abym mógł żyć w błogosławieństwie.

Panie Jezu, przepraszam Cię za wszystkie moje grzechy i grzechy moich przodków.

Proszę Cię o przebaczenie szczególnie tych grzechów, które otworzyły mnie na działanie przekleństwa.

Uwolnij mnie Jezu od skutków grzechów moich przodków.

W Twoim Imieniu Jezu, rezygnuję z buntu przeciwko Tobie, wyrzekam się wszystkich moich grzechów i grzesznych przyzwyczajeń i poddaję całke moje życie Tobie jako jedynemu mojemu Panu i Zbawicielowi

Decyzją woli przebaczam wszystkim, którzy mnie skrzywdzili, ponieważ pragnę, aby Bóg mi wszystko przebaczył.

W sposób szczególny przebaczam…(w sercu wymieniam osoby, które mnie skrzywdziły).

Przebaczam Jezu tak, jak Ty im wszystko przebaczyłeś.

Przebaczam również samemu sobie wszystkie moje grzechy, błędy i porażki życiowe, tak jak Ty mi wszystko przebaczasz.

Staję teraz we Krwi Jezusa, w Sercu Maryi  Wspomożycielki chrześcijan, chroniony od każdego zła.

Szatan nie ma do mnie żadnych praw.

Krew Jezusa odkupiła mnie, oczyszcza z każdego grzechu i uświęca mnie.

Wyrzekam się wszelkich kontaktów z okultyzmem (z magią, bioenergoterapią, reiki, kartami tarota i wszelkimi formami wróżenia, uzdrawiania za pomocą różnej energii, homeopatią, jogą, religiami i medytacjami wschodu, astrologią, radiestezją, horoskopami itp).

Jeśli posiadam jakieś amulety, talizmany, książki okultystyczne, ezoteryczne, jakieś przedmioty "na szczęście", odpromienniki, symbole religijne innych religii itp., to postanawiam zniszczyć je natychmiast.

Teraz  Panie Jezu, w autorytecie dziecka Bożego, na mocy chrztu świętego, przez wstawiennictwo Matki Bożej Niepokalanej, św. Michała Archanioła, mojego Anioła Stróża i wszystkich Świętych w niebie wyzwalam siebie w Twoje Imię Jezu, od jakiegokolwiek przekleństwa w moim życiu.

W tej chwili w Imieniu Jezusa niech tak się stanie. AMEN

Z wiarą i pełnym zaufaniem przyjmuję uwolnienie od przekleństwa i dziękuję Ci za nie Jezu!  Otwieram się teraz całkowicie na przyjęcie wszystkich błogosławieństw, które dla mnie przygotowałeś. AMEN

 

Tak brzmi modlitwa o uwolnienie od przekleństwa. Zawiera ona w większej mierze istotę naszej wiary. Odmawiana codziennie z wiarą otworzy nas na błogosławieństwa – wierzę w to mocno, bo już przychodzą świadectwa bardzo wielu osób, którym tę modlitwę rozdałem, którzy ją odmawiają, o wielkich błogosławieństwach wylewanych w uwalnianiu od przekleństwa.

Modlitwa, musimy mieć świadomość tego,  nie może być w żaden sposób jakimś rytuałem magicznym, przeczytam modlitwę i już będę żył w błogosławieństwie,  to nie jest tak!  Ta modlitwa będzie nas otwierała na różnego rodzaju sytuacje, czasami zdumiewające, np. będzie wam ciężko wymówić pewne zdania – to Duch Święty będzie chciał coś pokazać. Przebadaj dokładnie swoje życie, czy w tym momencie nie masz jakiś problemów. Czy masz jakieś grzechy, z których nie wyspowiadałeś się. Duch Święty będzie ci przypominał z przeszłości różnego rodzaju sytuacje, może nawet jakieś nie grzechowe sytuacje, z których masz się spowiadać, ale sytuacje, które wymagają uzdrowienia w imieniu Jezusa. Zapisuj, zapamiętaj to. Oddaj je w modlitwie o uzdrowienie. Być może będą takie sytuacje, że zatrzymasz się nad czymś, będzie ci ciężko coś powiedzieć, z tej modlitwy, przepatrzysz swoje życie, dokładnie i wnikliwie i szczerze powiesz - to mnie nie dotyczy, ale mam problem, żeby to zdanie czy ten akapit wymawiać. To widocznie Duch Święty pokazuje Ci, że to jest problem których z twoich przodków, że on ten grzech może nie wyspowiadał, nie odpokutował, nie żałował. I teraz zapowiedz pokutę za ten konkretny grzech.

To jest modlitwa, która otwierać was będzie na nowe obszary poznawania siebie i swojej przeszłości. Duch Święty będzie przez nią działał bardzo mocno. Otwórzcie się na nią, a zobaczycie rzeczywiste błogosławieństwa i odmiany sytuacji, które dotychczas wydawały dla was się po ludzku przegrane na zawsze. Ale dla Boga nie ma nic niemożliwego. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Amen


Błogosławieństwo czy przekleństwo?

– Wybór dokonywany każdego dnia.

Nośnikami tego wyboru są:

·  Słowo

·  Przedmioty

·  Miejsca

Stąd praktykowanie  przez Kościół błogosławieństw:

·  Ludzi

·  Miejsc

·  Przedmiotów

Człowiek, który doświadczył życia pod przekleństwem, zaczyna poszukiwać drogi prowadzącej do błogosławieństwa. Drogą tą jest Krzyż. Uwolnienie spod przekleństwa pozwala doświadczyć radość z Odkupienia. Odkupienie nastąpiło dzięki temu, że Jezus wziął na krzyż wszystkie ludzkie grzechy, choroby i słabości. Odkupienie ludzkich win otworzyło drogę błogosławieństwu. Jezus uzdolnił tym samym człowieka do czynienia dobra.

Gal 3, 13-14

Chrystus uwolnił nas od przekleństwa Prawa, stając się ze względu na nas przekleństwem. Napisano bowiem: „Przeklęty każdy, kto wisi na drzewie”. Stało się tak dlatego, aby zstąpiło błogosławieństwo na pogan w Jezusie Chrystusie, udzielone Abrahamowi, i byśmy dzięki wierze otrzymali obiecanego Ducha.

Uwalnianie siebie spod przekleństwa, jest wyznaniem wiary w to, co uczynił Jezus Chrystus. Każda łaska ma swoje źródło na Golgocie, a wszystko dokonało się za sprawą Zmartwychwstania.

Krzyż i Zmartwychwstanie!

Każde cierpienie ma swój kres. Zwieńczeniem cierpienia staje się Zmartwychwstanie. Cierpienie przyjęte przez człowieka w pokorze, jest wynikiem obecności Ducha Świętego. Wchodzenie w cierpienie bez Ducha Świętego rodzi bunt przeciw Bogu.

 

Modlitwa o uwolnienie od przekleństw, składa się z kilku działów duchowych, obejmujących relacje z Bogiem, ludźmi i z samym sobą. Do działów tych należą:

 

- Wyznanie wiary w to, co uczynił dla mnie Jezus Chrystus

- Pokuta

- Wyrzeczenie się grzechów

- Wyrzeczenie się buntu i oddanie swego życia Jezusowi

- Przebaczenie (Bogu, drugiemu człowiekowi, sobie samemu)

Bóg nie jest odpowiedzialny za przekleństwa w ludzkim życiu. Winy należy szukać u siebie, swoich rodziców, dziadków, którzy odrzucili w swoim życiu Boga. Przekleństwo jest efektem nie słuchania Boga, nieposłuszeństwa i kompromisu z grzechem.

- Stanięcie we Krwi Jezusa Chrystusa

- Wyznanie, że jestem dzieckiem Bożym, a szatan nie ma do mnie dostępu

- Wyrzeczenie się wszelkich kontaktów z okultyzmem

- Wyznanie wiary w to, że jestem uwolniony z sideł szatana, i że siedzę w obecności Jezusa Chrystusa po prawicy Boga

- Otwarcie się na błogosławieństwa

 

Zapamiętaj!

Każdego dnia dziękujemy Duchowi Świętemu za błogosławieństwa.

Uwalnianie spod przekleństwa jest procesem.

http://www.janbosko.szczecin.pl


http://wiadomosci.onet.pl/1561444,240,1,wypedzam_szatana_w_imie_chrystusa,kioskart.html


8.
Tzw. zły człowiek, to człowiek na którego życie dokonał się atak osobowego zła. Ta osboa tego ataku nie wytrzyała, poszła w bok, na kompromis. Nie rozwinęła się w dobrym kierunku. Osaczona przez złego pozostała nierozwinięta żebrząc o namiastki prawdziwego życia, wydzierajac je łapczywie, za ceną przekraczania granic. Ciągle niepełna, ciągle nieszczęśliwa, nie zyjąca naprawdę, nie zyjąca w pełni, nie doswiadczająca rozwoju i owocowania. To miłość może wprowadzić tą osobę w inną rzeczywistość, prawdziwą odmienić życie tej osoby i innych z nią. Miłość twarda, nie naiwna. Nie wydająca siebie dla człowieka który potrafi tylko ją skonsumować, wykorzystać a nie kochać. Twarda miłość umozliwia dysfunkcjonalnemu człowiekowi doświadczenie swej dysfunkcjonalności  bo tylko to może zmusić go do zmiany życia. Nie wolno być ofiarą, ale nie wolno też przekreślać człowieka duchowo. Nalezy go prowadzić do rozwoju na takim etapie na jakim jest. do służby w końcu.

9.
bp michalik kazanie z kalwarii pacławskiej, sanktuarium z 13.08.09 w RM w katechezach 13.08.09 -w życiu chodzi o to by się rozwijać,a to przez służbę i boże życie.

10.

Jak Joe Vitale odmienił moją żonę?
(oraz dlaczego ludzie ZAWSZE osiągają to, czego pragną?)

"Mój mąż od zawsze był niepoprawnym optymistą. Gdy rzucał takimi hasłami jak „wybuduję nam dom do trzydziestki” uśmiechałam się do niego pobłażliwie, ale w głębi serca postrzegałam to jako nierealne marzenie.

W końcu nikomu z naszych znajomych się to nie udało. Wszystko zmieniło się po seminarium z Joe Vitale w 2006 roku, na którym już mieliśmy dom w trakcie budowy, choć Mateusz miał wówczas dopiero 26 lat.

Było to spotkanie, które otworzyło mi oczy na to, jak wiele miałam wewnętrznych blokad i przekonań, które sabotowały moje działania. A do sukcesu wystarczy kropla nadziei, że może się udać. To z tej kropli powstanie morze pomysłów i okazji.

Joe wracał często do smutnego wątku swojego życia – że był kiedyś osobą bezdomną, natomiast teraz jest milionerem. Co on ma takiego w sobie, że potrafił odbić się od dna i dojść do wielkiego bogactwa? Wolę dostosowywania życia do siebie, a nie siebie do życia. I skutecznie uczy tego ludzi na całym świecie."

- Marta Ch

Zgadzam się o tyle ze często nasze schematy myslowe, determinuja nasze postepowanie, i zyjemy na innym poziomie niz moglibysmy.... i to na ostatnim miejscu chodzi mi tu o poziom materialny, który kończy się szybciej niż myslimy.

11.
aby wszystko co jest zwiazane z Twoim Duchem Boże,  bliskim i dobrym, wszelkie reakcje i odniesienia, było mi blizsze od wszelkich moich pragnień pozytywnych, i tych najbardziej nasilonych głodów i negatywnych powodowanych przez zranienia, i reakcje na nie. Oddaję Tobie wszystkie moje odniesienia Boże i prosze by odniesienia zgodne z Twoim duchem były mi blizsze w każdej sytuacji od tych niezgodnych z Twoim Duchem.

By odniesienia, duchowość w jakiej trwam najpierw kierowała sie ku Tobie Boże, by mój duch kierował sie w kazdej chwili najpierw ku Tobie Boże, i przede wszystkim ku tobie Boże, a przy zachowaniu tego, dopiero w dalszej kolejności ku innym moim odniesieniom, pragnieniom, potrzebom, powinnościom i stanom. By moje potrzeby nie degenerowały mojego zycia wychodzac na 1 plan i niszcząc pokój i ład w moim zyciu, nie dając w zamian tego co mozesz dać Tylko Ty, a czego bezwiednie w nich szukam, oderwany od Twojego ozywczego krzewu.

To jest odmiana mojego życia!
Nie chcę juz żadnych nadzwyczajnych rozwizań moich potrzeb które spychaja Ciebie Boże z Pierwszego miejsca w moim zyciu, a same na nie wchodzą. Nie chcę juz świata bez Ciebie Boże, bez Twojego Ducha, bez trwania i zycia w Twoim duchu gdzie się uzywa ciebie jako sposób zaspokajania potrzeb tego świata, a tak naprawdę ma się niechęc do życia w Twoim Duchu, przy jakiejs ekskluzywności zycia bez Twojego Ducha, który wydaje się zbyt mały , żbyt powszedni, nieciekawy wobec wołania swiata. Nie chcę juz takiego osamotnionego zycia, osamotnionego z Boga miłości, i juz nawet nie chodzi najbardziej o owoce takiego zycia z których staram się wyzwolić...

12.

a co religii to z moich doświadczeń nie jest to żadne opium, szamaństwo itd, natomiast problemem jest troche w Kościele ze nie pokazuje religii jako osobistego odniesienia do Boga a szkoli z przyjmowania sakramentów, i później ludzie przy jakichs kryzysach intelektualnych nie mają solidnego fundamentu by się na nim oprzeć i dojrzewac religijnie zamiast religie tracić

13.
Najwspanialsza "rzeczą" na świecie jest Bóg, najwspanialszą "rzeczą" na tym świecie jest życie z Bogiem i umieszczenie Boga między sobą a każdym odniesieniem, z wszelkiego wymiaru, jeżeli Go tam nie ma bo na jakims etapie życia nie został przyjęty, bo na jakimś etapie życia Jego propozycja by byc najblizej nas, przed wszystkim, by byc najblizej naszego serca, by je ogarniać, otulac i chronić - została odsunieta na rzecz pragnienia otrzymywania"życia" od świata, co otworzyło nasze serce na rany pochodzące od świata, od złego który przebywa tam gdzie nie ma Boga i na błędy przynoszące prawdziwe owoce, choć nie w wymiarze nieskończonym, bo w wymiarze nieskończonym Miłość Boża je pochłonie i kiedys otuli nasze zranione serca.

14.

Hamartano (grzeszyć) znaczy nie trafić w zamierzony cel.

15.
Oddaje Ci Boze wszystkie moje pragnienia, proszę wejdź między moje pragnienia a mnie, zarówno obecne, przeszłe jak i przyszłe - nie chcę juz zyć w autonomii od ciebie, w odtrąceniu Twojej miłości, w tym odcięciu od Ciebie, które wybrałem aby mieć niezmąconą możliwość otrzymania "daru tego świata". Owocem odejscia od Światła i Miłości Boga, Ojcowskiego ciepła, bliskości i bezpioeczeństwa stało się wejście w cień poza raj, ukrycie się w cieniu, gdzie przebywa zły z jego mirazami szczęscia przynoszącymi rozczarowanie i kompromisy, i gdzie nabywa się przekonania o tym, ze Bóg nie kocha, że jest groźny, surowy, ma atrybuty swiata w który dostały się upadłe, złamane anioły i skąd to sie wzięło? Ze ściezki wybranej we wczesnym dzieciństwie, ghdzie trudno było jeszcze intelektualnie mówić o istnieniu Boga, to wtedy nastąpił wybór  ten swiat, a Bóg w granicach takich by nie przeszkadzał w tym co ten świat ma do dania... i sa owoce... pogoni za złudą... utraty miłości, zatracenia jej istoty, riozwoju. Wyniszczenie duchowe, wypalenie. I koniecznośc powrotu tam do tych wyborów gdzie Bogu nałożony został limit: nie pchaj sie, bo chce świat... to jest wspaniała perspektywa powrotu! Dobrze że choc teraz! To jest Perła!. Wracam. Boże. Najpierw Ty. Żadnego szukania fuzji z tym swiatem, z osobami, tylko Ty zawsze będziesz moim Ojcem, Miłującym! Wracam!

16. ks. Dziewiecki

Pojednać sie z Bogiem to powiedzieć : Ty Boże masz rację: zawsze w każdej sytuacji i całą rację, i to nie ogólnie ale w tym konkretnym moim zyciu, sytuacji. ja myslałem że moje przekonania, drugi człowiek, kariera, uzywki maja rację, bodźce, emocje, pożądliwości, pragnienia. Jeśli nie będę tak myślał bedę się nad sobą znęcał, będę powtarzał błędy setek ludzi i swoje. niektórych rzeczy nie rozumię ale i tak ty masz w nich rację

17.

Ja tam kiedyś podniosłem rękawicę tematu "Bóg" no i jeżeli czegoś żałuję to tego że zrobiłem to nieradykalnie, i Bóg nie mógł mi dać tego co chciał, i teraz wrwszcie mam zamiar przyjąc Boga jako Boga na całego, to jest największa przygoda i sens prawdziwy życia. Co do ciekawości tematu z 1 połowy tego roku. Wiem że niełatwo tak myśleć cieszę się że ja wreszcie tak myślę, b mnie to wiele kosztowało by zrozumieć.

Ale przede wszystkim wszystko w wolności.

Poza tym występują tak wielkie braki w świecie w świadomości Kim jest Bóg, że nie wystarczy czasu by o tym mówić. Te braki w świadomości Kim naprawdę jest Bóg, Kim jest dla nas osobiście, dla mnie konkretnie w mojej sytuacji powodują że żyję z daleka od Niego, wśród fałszywych wyobrażeń o Nim pielęgnowanych przez złego ducha, który walczy w swerze ducha bym się do Boga nie zbliżył, nie odwrócił twarzą do Niego, przez mysli, poglądy. Bóg jest prosty i ma otwarte ręce dla każdego, to my stoimy w cieniu, odwróceni do Niego plecami lub co najmniej bokiem, zapatrzeni w swój świat, który kiedyś okaże się nierealny. To my sami wybieramy cień gdzie nie ma Boga, to my sami uciekamy z Raju, po co taki prosty zwykły Bóg kiedy świat nam może tyyle dać, sami chcemy stanowić że to dla nas lepsze. Wpadamy w pułapkę złudy, mirażu złego ducha. Poza Rajem jest jednak cień, bo nie ma tam Boga. W tym cieniu przebywa zły i podpowiada nam swoje wizje, podrywa autorytet Boga, kwestionuje Jego Dobroć, spycha Boga poza poprawność towarzyską - on wie że jest kłamcą, my przekonujemy się o stracie życia z daleka od Boga bardzo późno, oglądając się za siebie możemy wtedy zobaczyć jak mogło wyglądac nasze życie w Bożym Duchu, i że sami wybraliśmy co innego, nawet jeśli nie będąc świadomymi wyboru w pełni dokonujemy go i zbieramy jego owoce. A jeżeli jest coś dobrego w naszym życiu to dlatego że w pewnych wymiarach ciągle żyjemy duchowo w zgodzie z Bogiem, choć bronimy się przed przyznaniem Bogu oficjalnego miejsca w naszym życiu.

18.

Kleryk zamiescił link na NK:


Jezus na ulicach Nowego Jorku! (ang.) 
http://www.youtube.com/watch?v=dPBi__8IHGI

zaciekawiło mnie, oglądając nawet myslałem by to wkleić na forum klasy, ale zaczęło to miec dziwny posmak - o co chodzi w tym filmie? o ludzi, którym bym to wkleił? o Jezusa? tu chodzi o kler, o nagonkę - to jest patologiczny film bo nie prowadzi do Boga, przez spotkanie i poznanie Jego, do służby Kościołowi ale prowadzi do seminariów - gloryfikuje kapłaństwo. duch klerykalizmu nie jest Bożym Duchem. wg mnie oczywiście :).

Każdy może się nie zgadzać, to nie jest tekst w pierwszym rzędzie ewangelizacyjny i nie wysyłam go do ludzi co potrzebuja mleka w tym temacie, choć tak sobie myslę - znając nieco podejście niektórych może by ich odtruł i pokazał że to co w kościele najbardziej istotne to serce z ciała dla ludzi. Ukazanie serca z ciała dla ludzi w materii duchowej.

nie każdy musi to czytać, to tekst reakcyjny na ten filmik, jest też tendencyjny. do przeczytania go trzeba dużo dobrej woli i samozaparcia.
mylę się w jakimś stopniu, ale nei mam już siły by to doszlifować i przy odrobinie dobrej woli mozna to przeczytać konstruktywnie
Po przeczytaniu tekstu nalezy zwiększyć częstotliwość przystępowania do sakramentów św. 

 gdy gdy Ktoś zechce może przysłać komentarz

Często oglądany obrazek księża z usztywnionymi szyjami wpatrzeni w Hostię i w obrzędach realizujący swoje powołanie. kościół podziałów: kler i siostry,kler i siostry, kler i siostry,  kler i siostry, i tak do 80% , a te 20% , nie może raczej 10% dla świeckich, więc te 10 % po to by rodzić nowych księży i zakonnice. Mężczyźni i kobiety prześladowani a nawet przeklęci przez ducha klerykalizmu pracują nad owocami kościoła podziałów. Księza żyjący bez kontaktu z własnymi emocjami i krzyczący: celibat jest taki piękny, Boże gestapo śpiewające cienkimi głosikami peany nad samymi sobą (co ma być kompensacją na samotość chyba - wracam do 4 scian, nie mam komu podać kubka cherbaty ale jestem kaaapłanem!). Jesli poprawnie nie wykoujesz gimnastyki mszalnej (kołowrotka wstawania i siadania) gapi się na ciebie jak by chciał podejść i zdzielić gitarą - bo się prubujesz modlić, zamiast uprawiać ich liturgię. I potem ludzie mówią: jak mam kontakt z Bogiem, jak mi trzeba pójdę się pomodlę na łąkę czy nawet do kościoła, ale nie chodze na te ich nabożeństwa. Czy ludzie mówią to tylko dlatego że wybierają kompromisy? a może jedak częśc problemu lezy też w kościele - czyli w tych wszystkich co żyją z kościoła i powinni być za niego odpowiedzialni, ale są opanowani przez ducha klerykalizmu i najbardziej interesuje ich by zapewnić nowy napływ młodzieńców chodzących w czarnych ubrankach i deklarujących że nie chcą mieć rodziny, bo ich rodziną są wszyscy - czyli jak przychodzi co do czego to często nikt (na 3 moich zapamiętałych, wymagających duchowej terapi wrogów 2 to księża - cała 3 chciałaby mi udowodnić że jestem pomyłką do wdeptania w ziemie, a oni zawsze mieli rację, to b.wspaniali księża-każdy ma białe rękawiczki). módlmy się o uwolnienie dla kościoła. bo niestety jak porównam rozwój osobowościowy standardowego księdza (a nie wiem czy nie najgorzej wypadają ci co sobie łatwo poradzili z rodziną) z tzw. normalnym chłopem w różnym wieku (a jeszcze szanującym w miarę religię, czy jakies wartości) to niestety księża wyglądają b.boleśnie w tym porównaniu. Interesuje was -kler- młodzież, starsi by żyli o obfitości Ducha Bożego? oto jakiś proboszcz na jakiejś mszy gdzie młodzi wybierali że chcą być przygotowywani do bierzmowania krzyczał że ich nie zna z widzenia nie chodza do kościoła, co na to rodzice, że źle się zachowują, że podkradają wpisy w jakichś ksiązeczkach a nie są na nabożeństwach, tylko na samym końcu :) (jakie wymogi, takie ich załatwianie - smutne to w sumie ale bardziej jeśli chodzi o nieporadność Kościoła). Ten człowiek ma żadne pojęcie o kształtowaniu młodego człowieka, formowaniu go, pomijam że już zapomniał jak sam był młody, albo nie ma zadnego kontaktu emocjonalnego z tym okresem w swoim życiu, zresztą można by się zastanowić wogle z czym i na jakim poziomie on ma ten kontakt emocjonalny - jeśli go nie ma postępuje jak jurydyczne gestapo, bez kompatybilnosci z materiałem ludzkim jaki chce obrabiać - aha on go nie chce obrabiać, o tylko rzuca formułki, nakazy, wymogi i krzyczy że nie sa spełnione. Dlaczego? bo może był doskonałym dzieckiem, a może już nie ma kontaktu emocjonalnego z tamtym okresem, a niestety nie ma okazji na własnych dzieciach przekonać sie ze jak się chce naprawde prowadzic, kształtowac młodego to na nic jest kostycze i przysłowiowe prawienie kazań  w oderwaniu od tego jak żyje, co czuje, z czym się zmaga w świecie jaki się przed nim otwiera, co mu narzuca i nakazuje, czym go ciągnie i jak grzeszy. bo chyba chodzi o to by ten człowiek poczuł się nie sam w kościele, i by się miał na co w nim otworzyć. ale po co to - jak ktoś dobrze zauważył w przemyśle sakramentalnym, niedzielnych wiecach na których propagowane są poprawne teksty kt. nie wynikają z życia głoszących ale raczej ze zbioru książek z jakich je przepisali i  nie jest problem w tym że się ludzie oglądaja na rewie mody ale w tym jak podchodzi kaznodzieja do swej pracy. z demagogią typu: w każdym kazaniu jest choćby jedno zdanie które jest specjalnie do ciebie, więc słuchaj, przyjdź na rekolekcje 3x to dostaniesz odpust, a czemu nie powiecie im ze to samo jest za 30 min adoracji, czy 30 min czytania Pisma św? dlaczego NIGDY tego nie słyszałem? może to część szerszej prawdy: lubicie utrzymywać ludzi w ciemnocie, na sznureczku na waszą miare, a nie chcecie by się naprawde rozwinęli i kiedyś was prześcignęli, czego chce kazdy rodzic, by dzieci zaszły dalej jak on - wy tego nie chcecie bo nie jestescie dla nich ojcami - jesteście ciężką kapłańską czapą która broni okopów swego wybraństwa, celebrowania samych siebie. Nie zmieści się wam w głowie że świecki mógłby was prześcignąć, dlatego nie chcecie ich rozwoju, on zawsze ma być poniżej poziomu waszych kazań, zawsze głupi wobec nich. stary człowiek doświadczony przez życie zawsze ma być głupi wobec 25 letniego szczyla który własnie skończył seminarium bo jest kapłąnem, kapłańskie dłonie etc. powiem tak ja już mam tyle lat że to i dla mnie jest kabaret, każdy może być kotem kler też, kot zanim się dotrze powinien wiedzieć że świat nie jest zbudowany na tym że poszedł o jeden szczebel do góry. po śmierci będziemy równi - teraz zresztą też jesteśmy tyle że on nalezy do tej grupy która konstytuuje na ziemi ciągłość kościoła widzialnego od apostołów przez nakładania rąk. to jest świadectwo że to ten kościół i musi tak być. ale to tyle. ja też mam powołanie nie gorsze niż jego nad którym nikt jakoś peanów nie pieje bo ci co maja mikrofony i czarne suknie pieja nad sobą, niech im będzie jesli o to chodzi. Boże spraw by przewodnictwo w koćciele nie było dysfunkcyjne, ale by prowadziło do prawdziwego rozwoju Twoich Dzieci.

Chciałbym jeszcze obalić jeden mit: niejeden ksiądz twierdzi że dzięki celibatowi jego posługa jest wyjątkowa i celibat jest tu niezbędny bo inaczej by się nie dało służyć całym życiem - otóż mam wątpliwości:
Argument: rodzina zabiera czas i zainteresowanie a tak można się w całości oddac służbie kapłańskiej
- ludzie pracują na kontraqktach są w domu co 3 tygodnie mając po kilkoro dzieci - niejednego takiego znam - praca zadnego księdza nie jest tak zajmująca jak ich - a sa dobrymi ojcami i dobrze wychowują dzieci. żaden z księzy tyle nie pracuje. więc rodzina by się zmieściła i nie jest przeszkodą w ciężkiej długotrwałej pracy. Znam pewną lekarkę, która pracuje z pagerem jako pediatra, telefony może miec o kazdej porze doby. I ma 4 małych dzieci. Ilu księzy jest tak dyspozycyjnych w swojej pracy?
- myślę ze by wytrzymać z 2 osobą w rodzinie kt się zakłada trzeba się bardzo połamać, choćby po to by się chciało wogle, ale jeśli już jednak "zniżymy się" do tego by kochać 2 osobę to da nam rozwój, bycie rodzicem i walka o rozwój dziecka to też rozwija. potem w sytuacjach życiowych wie się co ma znaczenie a co nie - bo doświadczamy obumierania. i rozumie się ze prawienie kazań nie prowadzi do rozwoju. Trzeba szukać formuł kształtowania innych. I może też dlatego Biskup ma być mężem jednej żony. By doświadczał i rozwijał się w tym co naprawdę praktycznie kształtuje dzieci jego a nie bazował na swoim widzimisie pana oddzielonego od ludzi wieloma fasadami: odległości, czapki, całowania w rękę i zalatywania kapłanów.
A to co św. Paweł pisał o tym ze nie warto miec żony bo jej wtedy się chce podobać nie Bogu, czy jak tam było - pisał być moze o sytuacji gdy ktoś żonę czy rodzinę chciałby postawić na 1 miejscu w swoim zyciu. Wtedy faktycznie nie warto się żenić bo nie taka jest kolej. Najpierw warto dojrzeć do tego że 1 miejsce w życiu jest tylko dla Boga  - inaczej życie nie funkcjonuje. Ale jak już się do tego dojrzeje to rodzina może być darem (i zadaniem). I nie jest przeciwna żadnemu w pełni oddanemu życiu Bogu, w żaden sposób.
Znam też emerytowaną nauczycielkę kt była wychowawcą klasy składającej się z trudnej młodzieży, chciała być dla nich człowiekiem i nie raz ją pamiętają - ona ma wiele dzieci - nie tylko to Was dotyczy: kler - to dotyczy każdego. Lekarza, każdego kto w swej pracy z ludźmi chce być człowekiem - to procentuje - dawane człowieczeństwo. to nie jest przypisane do bycia klerem - ze wy macie automatycznie mieć wiele synów i córek - jak nie będziecie ludźmi w tym co robicie to nanic wam sie zda że znacie te słowa Jezusa.

Jezus nie był fanatykiem - ten Jezus co chodził po ziemi i występuje w Piśmie Św - bo co innego ten z objawień prywatnych uznanych przez Kościół. Niestety wizja Jezusa i Kościoła przestała w dużej mierze być wizją Ewangelii a stała się wizją Fatimy, Lourdes i Dzienniczka. Jezus kt zniszczy grzeszników czy świat jak ta czy inna osoba się nie pomodli mnie przeraża i nie jest Miłością. Te całe objawienia mają w sobie coś mrocznego, Bóg jaki się z nich wyłania nie kocha jak Dobry Ojciec syna marnotrawnego i na niego nie czeka, karząca ręka Boga wymaga podtrzymania przez wybrańca bo jak nie to zniszczy, bo Bóg jest obrażany - czymże jest życie człowieka i jego błędy by tak opisyważ Boga Miłości? A to jak Bóg wywyższa tych wybrańców prowadzi do izolacji i alienacji innych w odniesieniu do Boga. Nie jestem znawcą objawień prywatnych - trzymam sie od nich z daleka - wole Biblie - i dzięki Bogu, niektórzy wnioskują na ich podstawie coś przeciwnego - dzielę się tylko klimatem jaki do mnie od nich płynie, ma on więcej wspólnego ze złym niz Bożym Duchem. Rozumiem że owczy pęd mówi objawienia prywatne definiują kościół  - te uznane. Modlimy się na koronce i różańcem - b.propagowane - o rozwazaniu pisma św normalnie w formowaniu parafialnym sie człowiek nie dowie. powszechne zawładnięcie praktykami religijmymi przez objawienia prywatne.

W kościele chodzi o duchowość czyli o to by człowiek który wyszedł z raju bo myslał że nie może zyć bez tego co ma mu do zaoferowania ten świat, ze to jest lepsze dla niego niż to co ma mu do zaoferowania ten zwykły, zawsze dostępny bo kochający Bóg - by ten człowiek się z powrotem odwrócił w stronę Boga  z zapatrzenia w dół w ziemię w ukryciu poza sciezkami Raju, gdzie zły wiąże go złudami, lękami, fałszywymi obrazami Boga. Cód dokonuje się wtedy gdy człowiek walczy o to by wrócic z tych ciemności przybliżyc się do Boga, kazdy krok z ciemności do swiatła powoduje że opadają łuski z oczu, z serca, z rąk kajdany i uścisk złego, szpony złego wbite się luzują. Cudem jest wiara: zaufam Mu jak Abracham wtedy kajdany opadają, a zły ma swoją ostatnia wizję. Każdy krok jest cudem Boga i wolności. Kościół takiego prowadzenia nie zatracił, ale przez swoje skostniałe struktury utrudnia ludziom o wielu mentalnościach przekonanie do siebie. Bo sam się nie rozwija jak powinien i ludzie w wielu wymiarach rozwinięci bardziej niż zadufani w sobie przedstawiciele Kościoła gdy się stykają z ofertą kościoła odchodzą nie dotarłszy do głębi, do sedna, do sensu Jezusowego Kościoła ukrytego za wrogimi spojrzeniami i działaniami kleru, zadufaniu w sobie,  nie szukaniu prawdziwych potrzeb wiernych i odpowiadaniu na nie tylko wałkowanie kościoła pełnego górnolotnych wypowiedzi szpiczastych czapek, które tak rzadko dotyczą spraw duchowości i faktycznej relacji z Bogiem ludzi w różnym wieku.

Na koniec powiem że Bóg jest obecny w sakramentach realnie. Cieszę się ze mogę przyjmować sakramenty. Wielu księzy jest jak ludzie, mają swoje ograniczenia, popełniają błędy duszpasterskie, są jak każdy, ale nie sa wrogo nastawieni  to mi wystarcza. pisząc to nie atakuję ich. nie trzeba ich atakować bo mają życie jak każdy, raz lepiej raz gorzej.

19.post na forum
http://ekai.pl/wydarzenia/ekumenizm/x22321/nowe-tezy-na-koniec-dekady-lutra/
ja jestem katolikiem, myślę że protestanci już dzisiaj mogliby się z nami dogadać, podobnie jak prawosławni. Niestety nie odejdę od tego że nadal my katolicy mamy najwięcej Prawdy, ale uważam że pewne protestanckie oczyszczenia nadal mogą wiele wnieść do katolicyzmu i gdyby z takiego zjednoczenia katolicki Kościół nic nie wyniósł to by było szkoda! My mamy całą prawdę tak w sumie uważam, ale od protestantów powinniśmy się nauczyć by tę naszą całą prawdę ustawić w odpowiedniej hierarhii która będzie prowadziła do relacji z Bogiem i rozwoju duchowego a nie szkolenia z obrzędów. może są tu niedociągnięcia , podobnie jak i w poprzedich wpisach, pozdrawiam.

Chiara Lubich powiedziała "tam nie będzie ni sakramentów , ni... (niewyraźnie napisałem i chciałem odnaleźć w necie ,nie udało sie )" przynajmniej ktoś się ze mną zgadza że Tam będziemy równi, na  pochybel klerykalizmowi w wieczności!!!! będziemy równi jak przejdziemy przez czyściec, tak jak taka sama moneta jest za różną prace. i nie będzie żadnych większych i mniejszych naczyń! u mnie w pracy tak jest - zakaz mówienia ile sie zarabia - i to ma dać szczeście bo nie wiem że inny porównywalnie do pracy zarabia lepiej, albo gorzej? co nie można dyskutować z Tereską? była w błędzie a Wy nie myslicie... tylko wałkujecie ludziom że w niebie będziemy nierówni - konia z rzędem jak mi to ktos udowodni - z tej calej prawie kompetentnej teologii

2009-11-9

Całe przerażenie i lęk jaki wywołuje zły duch odnosi sie tylko do tego jak nas oszukał i ile miłości straciliśmy przez to. Po filmie "Egzorcyzmy emili Rose". Nie jego samego mamy się bać, jego mocy. mamy się bać tylko owoców naszych wyborów, naszego zycia zwiedzionego - tylko tyle znaczy lęk przed złym duchem. Że będziemy zbyt wielcy na miłość. I zostanhiemy w wyobcowaniu rzeczy , doznań a utracimy małą miłość do doczesnych osób, niedoskonałych.

2009-11-13

Survival - człowiek znajdujący się w sytuacji w której musi walczyc o przetrwanie pozbywa się zbędnego bagażu, dlategi Bóg dopuszcza na nas niepewności, walki duchowe, brak pomyslności, brak jasnego widzenia przyszłości  - byśmy w trudach pozbyli się cięzarów które dźwigamy, a które nie pochodzą od Boga i nie dają nam żyć w pełni: zniewolenia, kompleksy, przywiązanie do doczesności.
Ale nie wszystkie trudy i zobowiązania bez miłości w naszym życiu pochodzą od Boga, możemy ciągle z nimi walczyć w przeświadczeniu iż to wola Boża, a może właśnie nie, mże właśnie to zły się podszywa i atakuje jak Abrahama: zabij Izaaka.

2009-11-17

najgroźniejszy zołnierz to ten co przestał bac sie smierci, może miec stary karabin. staje się słaby gdy jest coś do czego jest uwiązany, co ukrywa przed weryfikacją zycia, chce by było piekne. nagi przed Bogiem jest odważny i piekny. kryzys nas rozbiera. Pawlukiewicz

2009-11-24
wazniejsze od TAK jest odnalezienie własnych pragnień, ale czy pragniesz 2 osoby czy własnej wizji tego co ci da w idealnym przypadku?
małżeństwo jest droga uczenia się miłości do Boga, a do siebie trzeba zachowac dystans, nigdy nie poznamy 2, i nie spałnmi naszych oczekiwań
0 napełniania, 0 spełniania oczekiwań
małżeństwo nie jest po to by miłość kobiety i meżczyzny się realizowała w pierwszym rzędzie
małżeństwo jest po to by sie w Bogu zakochać
jak się ktoś w Bogu zakocha to się zakocha i w żonie czy w mężu, ale małżeństwo jest po to by Bóg był najwazniejszy i dlatego jest tak skonstruowane że mężczyzna nigdy nie zdobędzie kobiety a jesli ja zdobędzie to musi ją urzeczowić, płytko przeanalizowac ale nigdy jej nie zdobędzie i kobieta nigdy nie zdobędzie mężczyzny i to jest dramat wielu małżeństw które się rozpadaja bo oni myslą że oni sa dla siebie, ze to oni sa najważniejsi w tym małżeństwie, a najważniejszy w małżeństwie jest Bóg: zgadzam się być twoją zona/mężem ale ja kogos mam i on będzie dla mnie najwazniejszy: Bóg. A nie sklejenie i próba zaspokojenia siebie, w pewnym momencie pokaze rysę i nie wytrzyma. właśnie musi być dystans i świadomość. chcemy się sklejac tulic i jak nie pasuje małżeństwo to nioe wiemy że to dlatego zesmy zaspokojenia w sobie szukali a nie w Bogu. najpiękniejsza osoba jest ta niezdobyta przez człowieka - oddana Bogu. i to nas zabezpiecza w małżeństwie przed handlem wymiennym. a choćby 2 strona wykorzystała, to ja sie do Boga zbliżyłem służąc ci a ty poniosłas porażkę. rezygnujmy więc z własnych pomysłów na związek przyjmujmy co zamyśla i daje nam Bóg wtedy będzie fonkcjonowało. chcą zaleczyć swoje rany zapominają o Bogu wchodzą w tragedię grzechu. sypnęło się małżeństwo bo szukał zrozumienia jak od Boga, gdyby cie 2 os wogle nie rozumiała,.. a ty bys chciał by cie tak rozumiała by cię wyzwalała z twoich lęków, by była wymarzona w karzdym wymiarze... nie będzie wymarzona, będzie nie rozumiała , nie był nie była wymarzona - właśnie tak ! bądźmy realistami. dostajesz towarzysza w drodze do nieba a nie boga. towarzysza na drogę krzyżową.sypnęło sie małżeństwo - za dużo chciałem, ona nie zapełni wszystkich moich głodów, kt zapewnić może i ma tylko Bóg
2009.10.04 - pawlukiewicz

2009-11-25
"kto nie ma w nienawiści ojca, matki, żony, dziecka, przełozonego, kolegi, przyjaciela itp itd (świata, planów, pragnień, wizji długości życia, przygód, wyjazdów, osiągnięć) nie jest Mnie godzien" bolesna prawda bez której nie ma Życia. po rekol

2009-11-29
DA: Podczas rekolekcji mówił Ksiądz, że budowanie Arki przez Noego było z pozoru irracjonalne. Jak to się stało, że ksiądz podjął decyzję o zawierzeniu Słowu? Jak pomóc ludziom, którzy wahają się z podjęciem takiej decyzji?
Ks.G.R.:
Nie ma co się bać Bożych planów wobec siebie, bo tak naprawdę Bóg ma jeden plan wobec człowieka – zbawienie. Zbawienie przekłada się na konkretne rzeczy. Bóg chce, żebym się rozwinął, spełnił. Cały problem polega na tym, że my mamy zakodowane jakieś karykaturalne kalki: gdy słyszymy „wola Boża”, to od razu „tracimy oddech”. To jest jakaś absolutna bzdura. Ewangelia mówi o tym, że wiara się rozstrzyga w momencie, gdy człowiek spotyka się ze Słowem i albo Mu zawierzy, albo nie. Czasami to Słowo wygląda na takie, które wymaga czegoś ponad ludzkie siły np. łowienia w środku dnia tak jak to było z Piotrem, czy urodzenia dziecka bez poczęcia go ze strony męża. Jeśli zrozumiesz, że Bóg od ciebie tego nie wymaga, ale jest to dar od Niego, to wtedy wiara stanie się atrakcyjna.

2009-12-01
"Powołania nie znajduje się po prostu, po zastanowieniu i przeanalizowaniu różnych dróg - ono jest odpowiedzią otrzymaną w modlitwie" - powiedziała Edyta Stein. Trzeba wejść w logikę i porządek łaski, odmienny od ludzkiego rozumowania, rozeznawania strat i korzyści, przez modlitwę. 

7-12-20009 Pawlukiewicz:
świat jest doskonały tylko do jednego: byśmy nauczyli się kochać, niedoskonały do tj nie do kariery rodzinnej, zawodowej

jak się wychodzi z piekła?
osioł wpadł do suchej studni i drze sie niemiłosiernie

Było to daleko stąd na pewnej farmie.
Któregoś dnia osioł farmera wpadł do głębokiej studni.
Zwierzę krzyczało żałośnie godzinami, podczas gdy
farmer zastanawiał się, co zrobić. W końcu farmer zdecydował.
Zwierzę było stare a studnię i tak trzeba było zasypać.
Nie warto było wyciągać z niej osła.
Zwołał wszystkich swoich sąsiadów do pomocy.
Wzięli łopaty i zaczęli zasypywać studnię śmieciami i ziemią.
Z początku osioł zorientował się, co się dzieje i zaczął
krzyczeć przerażony.
Nagle, ku zdumieniu wszystkich, osioł uspokoił się.
Kilka łopat później farmer zajrzał do studni.
Zdumiał się tym, co zobaczył.
Za każdym razem, gdy kolejna porcja śmieci spadała na ośli
grzbiet, ten robił coś niesamowitego. Otrząsał się i wspinał o krok ku
górze. W miarę, jak sąsiedzi farmera sypali śmieci i ziemię na zwierzę,
ono otrzepywało się i wspinało o kolejny krok. Niebawem wszyscy ze
zdumieniem zobaczyli, jak osioł przeskakuje krawędź studni i szczęśliwy, oddala się truchtem!

8-12-20009
Kain i Abel
1. Rolnicy-Kain byli bardziej poważani niz pasterze-Abel. Bóg pokazuje że nie ma względu na ludzkie pozycjonowanie.
2. Bóg kochał Kaina i Abla tak samo. Problemem były ludzkie mierniki Miłości Bożej i ludzkie wskazówki co do poziomu Miłości Bożej i akceptacji człowieka i to one doprowadziły Kaina do błędu. Poprostu takie wartościowania ze tego Bóg kocha bardziej niż tamtego są kłamstwem szatana - Ojciec nie różnicuje swoich dzieci. Wchodzenie na sciezkę porównywania się z innymi co do Miłości Boga jest kłamstwem prowadzącym do śmierci. Bo Bóg kocha nas bezwzględnie.

Bóg Kaina i Bóg Abla:
"Doskonale oddaje to późniejsza historia Abrahama, której początek znajdujemy w rozdziale jedenastym Księgi Rodzaju (Rdz 11, 27nn). Abraham jest człowiekiem, który doświadczył obydwu form życia1. W pewnym sensie skupia w sobie doświadczenie Boga Kaina rolnika i Boga Abla pasterza. Znał silne uczucie przywiązania do ziemi, na której się osiedlił, która stała się jego ziemią rodzinną. Czcił Wszechmocnego jako Boga rodzinnego, osobistego. Dobroć Boga rozpoznawał przez błogosławieństwo, a błogosławieństwo przez obietnicę ziemi, stabilizację i potomstwo. Wierzył w Boga, który błogosławi, to znaczy daje płodność ziemi, płodność w rodzeniu potomstwa oraz stabilność. Kiedy Bóg chce, aby opuścił swoją ziemię, obiecując mu inną płodną ziemię, liczne potomstwo i stabilność, Abraham do tego stopnia Mu wierzy i ufa, że jest gotów opuścić własne zabezpieczenia i udać się w nieznane, w przyszłość po ludzku niepewną. Opuszcza to, co przewidywalne, a wybiera nieznane, ponieważ ufa Bogu. Wierzy, że obietnice Boga znaczą więcej niż to wszystko, co posiada. Jego najbardziej „tłusta” teraźniejszość jest niczym wobec obietnicy Boga. Bóg jest ważniejszy dla niego niż wszystko, co posiada. Horyzont bogactw ziemi nie zasłania mu nieskończonego horyzontu, który sięga aż do Stwórcy ziemi i człowieka. Nie zamyka się we własnym świecie i dlatego decyduje się wyruszyć w drogę. Wie, że kiedy należy do Boga, który mu błogosławi, nie należy już bardziej do żadnego miejsca i domu. Jedynym dachem nad głową pozostają niebiosa, które zamieszkuje Bóg. Powierza się Bogu, do którego należą wszystkie ziemie, ufając, że Bóg idzie razem z nim, zna go i jest blisko niego w każdym miejscu. Jego doświadczenie Boga przekraczało to, co zmysłowe, dotykalne, materialne. Miał z Nim kontakt mistyczny."

Jeżeli nie wierzę w bezwzględna Miłść Boga sam uciekam z Raju rzeczywistego w danej sytuacji, a właśnie Miłość Boga jest WSZYSTKIM -  i dopiero teraz możemy wrócić do ziemi, inaczej dla chrześcijanina to bałwochwalstwo niszczące.

2009-12-09
Pawlukiewicz
Bóg musi nam odebrać niebo które sami sobie tworzymy bo inaczej stanie się dla nas piekłem.

nie dośc piękna, kochana, zachwycajaca, najgorsze odrzucenie - i może tym razem będzie inaczej...
jak mmęzczyzna dla Boga

stare bukłaki: żeby mi się tu dobrze zyło, dobra rodzina, dobra praca - mesjasz tego świata, chrześcijaństwo by naprawiać nasze strare życie nie jest!
nie! to co dawne minęło! Jezus przyszedł by zmartwychwstać! nie chce nas naprawiać tylko dac nowe życie! Wg zasad Życia Wiecznego. a my byśmy chcieli tu... nie Nowa nauka z mocą! bysmy zmartwychwstali!

2009-12-10
Siła w Bogu: wolność od nieadekwatności, niedomówień, poddawania sie naciskom, niedomówieniom, nieadekwatnościom, wpływom, lękom, kompromisom, bylejakości w sprawach, zastraszaniu, niesmiałości, negatywizmowi, negacji płynącej od innych, oskarzaniu, wyłączaniu, napiętnowaniu, uzaleznieniu. Dla Żyjącego tylko w Bogu to nie jest poterzebne,  a wręcz jest dostrzegalne jako zniewolenie. i bez demonizowania budować Życie w świecie, nie w 4 ścianach. i bez ucieczki od przebaczania i przyznawania się do tylko człowieczestwa wewnętrznie.

2009-12-11
ks. Pawlukiewicz 2006-10-08 godz 15 sw. Anna - homilia
Nie umiemy zyc bez zniewolenia
Kazdego z was gdybym zapytał: czy chcesz być wolny, usmiechnięty, kochać żonę, dzieci
każdy z was odpowie: oczywiście, że tak
ale prosze mi wierzyc, ze to nie jest pewna
wielu ludzi mówi: a siedze w tej samotnosci, w tym opuszczeniu, jestem taki opuszczony, poraniony, dobrze mi tu - i serce trzyma.
Wersja oficjalna: chcę byc radosny, , usmiechnięty, kochać żonę.
Szatan mówi: słuchaj, nie wychodź z tej nory swojej - zobaczysz jak zostaniesz potraktowany przez świat, siedź sobie, te ksiązki,
wyobrażenia, marzenia, marzenia - ludzie marzą o rodzinie, kwiatki podlewam,  firanki w oknach, mąż wraca z pracy - a szatan
mówi: nie sprawdzi się, chukniesz tego męża butelka jak ci przyjdzie... takze ty sobie marz o mężu i o kwiatkach, ale zostaniesz w
staropanieństwie, bo tu juz jakoś umiesz sobie radzić - i to jest dramat właśnie, że nasze serce zakłamane ma potężną siłę
zniszczyć wielu ludziom życie - to się nazywa syndrom sztokcholmski, kiedy zakładnicy uwolnieni po długotrwałym porwaniu
samolotu machali porywaczom, gdy ci byli prowadzeni w kajdankach.

Pawlukiewicz
ćma nie mogła wyjść z kokonu - pomógł jej człowiek - i cma zdechła bo jej skrzydełka nie odlepiły się od odwłoku
Bóg nie moze nam pomagac jakbyćmy chcieli - musimy sami wychodzić wykluwać się. Ćma rozpychając sama kokon doprowadziłaby do odklejenia skrzydełek od kokonu i mogłaby zyć...

Pawlukiewicz
wsamotności łatwo być wielkim we własnych oczach, łatwo miec cudowne pomysły, łatwo marzyć, i łatwo być przekonywanym przez demona i zastraszanym - zycie przed wymyślonym audytorium - w zetknięciu z realnymi ludźmi okazuje się prawdziwa weryfikacja. a na koniec życia: mówiołem ze mi się nie uda, i zadowolony ze znalazł potwierdzenie...

Dziecko było otwarte na doświadczenie obfitosci i dobra, na taką atmosferę i rzeczywistość, na błogosławieństwo- na Boga. ale rozpoczęły się pierwsze alienacje: a to kompromis z własnym sercem i naduzywanie płaczu, czynienie z Mamy osoby kt ukoi kazdy żal, bez liczenia się z naduzywaniem tego stanu. Diabeł powodował coraz większą alienację przez pokuse kompromisu z Bogiem za cenę nasycenia swiatem, od świata, blaskiem i dobrem świata- przez pokuse odnalezienia Wszystkiego w doczesnosci, takze przez rany: odrzucenia, nietolerancje, przez różnego rodzaju duchy niezgodne z Bożym błogosławieństwem (też przez podsyłanie nam identyfikacji z jego własnym złem) diabeł doprowadzał nas do alienacji od Boga i Życia, do trwania w tak stworzonym świecie i zycia życiem tego świata, i przezywania owoców -strat takiego zycia. Tak właśnie przekleństwa odbieraja nam prawo do życia. Do samodzielnego życia odniesionego do rozwoju jako ożywiającego pragnienia Boga - odniesienia do Życia na obraz Boga, do pełni zycia w krzyżu. na obraz Boga znaczy nie na obraz nawet najbardziej świątobliwego ziemskiego mistrza,  żadngo. ale tez bez niepotrzebnych buntów. odkrycie Bożej Ścieżki, ściezki prowadzącej do żródła. Tak by i innym na Źródło wskazywać, by mogli się kierowac jego zapachem jak zwierzęta wyczuwające wodę i odkrywać je, odkrywać pełnię swego życia, swej osobistej relacji z Bogiem, nie zmaconej przez ziemskich mistrzów chcących się nasycić ludźmi przychodzącymi do ich duszpastetrstw. ziemskich mistrzów omotujących swoje owce a innych traktujących jako mięso armatnie dla swoich, bez prawa do ludzkiego traktowania, z epatowaniem całą swoją dysfunkcja jako dziecka bożego, kt nioe ma wszystkiego u Boga ale syci się urzędem.

Kobieta jest doczesna, jak widok z łazienki SP18. Odrębna w doczesności, i w wieczności. świat nie musi kręcić się wokół relacji rodzinnej, czy przedrodzinnej -  nie ta relacja jest wyznaczniekiem sensu, istoty życia, istnienia. Można życ bez tego.  I mam prawo do życia bez uzaleznienia od tego ze jest nie ok z kobietą, od manipulacji - jesli widze ze coś jest nie ok, mam prawo postąpić tak by ocalić swą prawość i nie dac się wykorzystać. zawsze można porozmawiać, zobaczyć, ale nie pozwolić się manipulować i ustawiać żadnym księżom, kt tworzą swój swiat. ale też zsamemu nie tworzyć świata. QWolny od wszelkiej władzy pochopdzącej od niedoskonałej miłości. ten bożek nie jest już na piedestrale. można tak zyć by zapewnić funkcjonalne życie w tym wymiarze, brak wariowania z powodu tego że to bożek i brak pozwalania chodzenia po głowie z tegoż samego powodu a rozwój ku dojrzałości. i w końcu się uda, ale nie kaleczyc.

Ks.P:
Ks. tobiasza księgą o małżeństwie.
Masz powołanie do małżeństwa.
Tobiasz St - Bóg jest Dobry. Rodzice pozwolili Tobiaszowi póść w swoje życie - nie zatrzymywali go przy sobie. Bóg błogosławi prawym - takim kt postępuja wbrew ogółowi, ryzykując przez uszanowanie dla praw Bożych i naturalnych - jak Tobiasz st który grzebał zmarłych ryzykując śmierć od króla. Owocem tej prawści jest Boże błogosławieństwo. Bóg posyła anioła by ten wspomagał tobiasza mł w przyjęciu błogosławieństwa. Bo to przyjęcie błogosławieństwa nie odbywa się bez walki i trudu. Diabeł walczy - ryba stara się ugryźć Tb w piętę tak aby nie mówgł zrealizować Bożego zamiaru - drogi. Ale Tobiasz odpowiada odwagą i chwyta rybę. A z tego niebezpieczeństwa rodzą się dobre owoce gdyż to wnetrzności ryby - które sa symbolem mysli i czegoś tam jeszcze - stają się atrybutem wyzwolenia dla Sary. Sara oznacza księżniczka. Wejście w małżeństwo jest zmierzeniem się ze śmiercią i a by to nie była śmierć destrukcyjna musi to byc smierć Chrystusowa, która przynosi życie. Ale Tobiasz się nie waha , mówi wręcz Ojcu sary: siądę z toba gdy dasz mi Sarę za zonę najpierw - gdy ojciec proponuje posiłek w stylu: pojedz sobie przynajmniej skoro niedługo umrzesz. … zły duch Asmodeusz - niszczyciel - jak móią egzorcyści odpowiada za grzechy seksualne również dzisiaj.
W Bożej prawości zwycięstwo, odwagi.
Dlatego nie bój się wejść w małżeństwo.

2009-12-15
złamane, zadeptane najgłębsze pragnienia, lub nieuświadomione - i próbujemy je zaspokoić tym co sie nam wydaje takie super: konsumpcja, rodzina... i tu zły ma na nas jazde. a to jest zupełnie inny wymiar. i zupełnie inny wymiar dobrej, funkcjonalnej doczesności która ma główne pragnienie nakierowane właściiwie: na Niezniszczalne, na Nieskończone ale Dobre i bezpieczne - na Boga

2009-12-17
Wyrzekam sie wszelkiej zwierzchności poza  TrójJedynym Bogiem, wszelkiej zwierzchności w dziedzinie moich problemów z tym czego nie mam a bym chciał, moich pragnień jak i z tym co mam a chciałbym zyć bez tego, czyli wyrzekam się zwierzchności nade mną wszelkich "pozytywnych" i "negatywnych" przekleństw. Wyrzekam się dominacji ludzi, wyrzekam się lęku przed śmiercią i niedługim okresem do odejścia z tego świata, wyrzekam się pokładania sensu życia w relacjach, zwłaszcza w relacjach rodzinnych z żona, dziećmi, wyrzekam się pokładania nadziei w zyciu zawodowym, towarzyskim i rodzinnym, wyrzekam się przywiazania do czarnowidztwa, doludzkiej dominacji, do uzaleznienia od ludzi, dolęku przed oprzyszłością który nie pozwala mi twórczo wchiodzić w życie z wszystkim tym najlepszym czym mogę służyć ludziom a trzymaniu się jakichś furtek bezpieczeństwa zawodowego czy innego, towarzyskiego czy rodzinnego, wyrzekam się wszystkiego co odwołuje sie do nieskończoności innej niz Bóg Trójjedyny, i wyrzekam się wszelkich "błogosławieństw" prowadzacych mnie do tego co nawet nieswiadomie okreslam jako nieskończone np rodzinę, rodzina jak wszystkie doczesne rzeczy wymaga funkcjonalnego trudu w budowaniu najpierw osobistej dojrzałości, dojrzałości do wyboru, dojrzałości w relacji i ksztsłtowaniu wzajemnym, a nie cudownych błogosławieństw jakby rodzina miała byc nieskończona, odpowiadajaca na pragnienia serca. Rodzina nie ma być nieskończona i nie ma odpowiadac na pragnienia serca. Tylko Bóg ma odpowiadac na pragnienia serca. I fakt ze nie własny plan mamy realizowac, bo dokąd by prowadził - do śmierci - słusznie mówi Pawlukiewicz. I nie powierzchowne rzeczy mamy poukładać, nie z wierzchu ma dobrze wyglądać,  nie kolejny symptom grzechu zaleczyć i życ swoim planem - a korzeń , bez przywiązywania się do zewnętrznych owoców za bardzo - i dlatego tylko Bóg może prowadzić do rozwoju, nasze plany sa krótkie, im mniej planujemy tym lepiej,. a najwięcej planują porządne dziewczyny, potem mówią nie na niespełnienie ich pragnień a potem żałują tego że straciły to co mogły miec przez niezgodę na swoje wymagania, warunki  i odrzucenie zamiast przyjęcia tego co przychodziło na Bożych warunkach, wiodacych może nie do "za siedmioma górami" na tej ziemi ale do oderwania od nie j i rozwoju. Oby i męzczyźni tak nie zyli.
A idąc dalej wyrzekam się tez własnego projektu na to jakie zycie, jaki rodzaj, sposób zycia ma mnie satysfakcjonować, wyrzekam sie tego jaki poziom satysfakcji z powodzenia rozumianego po mojemu ma byc moim udziałem, wyrzekam się wpływu moich przywiązań do tego co uważam za nieskończone więc niezbedne w zyciu na sposób słuzby innym w życiu, wyrzekam się tez wszelkiej dominacji niemożnosci, nieskończoności dominacji doczesnej, wyrzekam się.

Dla kobiety nie ma wiekszego daru niż mężczyzna kt pracuje nad sobą i jest męski - Pawlukiewicz.: Ja chcę być panem swojego życie: ja wiem co jest, co ludzie myslą, jakie mają motywacje, co jest własciwe, gdzie dobro, Pójdź za mną - gdzie najpierw poszli do apostołowania? nie do domu, najpierw poukładać dom, Jezus Idzie tam.

Rozwiązanie: wyjście z własnych planów na szczęscie,  trudy i niewiadome są darem, nie chodzi by się ich pozbyć i zyć swoje,  ale by zrozumiec ze one odejda proporcjonalnie do wyboru Prawdy o mnie, Bóżej Woli - inie chodzi o znalezienie wolności by przyzwoicie zyć własnym zyciem tj po swojemu, wg nieskończoności jakie zagościły we mnie po utracie kontaktu z Jedyną Nieskończonością - Bogiem. Po to mam dane te trudy - niewole by odnaleźc droge do Prawdziwego Raju,  a nie na miare swej utraty relacji do Boga... prawdziwego Raju, bez tych niewoli domagających się nieskończoności zaspokojenia tutaj.

Pan jest jeden- Niedoczesny i cel jest jeden - Niedoczesny, i zaden  inny! nie pragne życia spoza Niego - Boga. bo to niewola i smierć. Szukasz najpierw Królestwa Niebieskiego, nie sakralizujesz innych szlachetnych rzeczy... to je masz, jesli je sakralizujesz to diabeł się miesza, bo wchodzi w kazdy fałszywy kult - nieodnoszący się do Boga. Każdy fałszywy kult- czyli odniesienie nieskończoności poza Boga do czegokolwiek czy kogokolwiek - jest otwarciem boskiego odniesienia do czegoś co nie istnieje, diabeł korzysta i się tam podstawia i mota, gnębi i odbiera zycie...


2009-12-18
Z okazji Bożego Narodzenia składamy sobie życzenia. ale zamiast słuchać moich wypocin chcę podzielić się czyms co uważam za wartościowe, co przpisałem dzisiaj z pliku dźwiękowego, z nadzieja ze może stać się takze dla innych krokiem ku zyciu, jakiego pragniemy:

Autor: ks. Piotr Pawlukiewicz ks kt jak mowi chciał byc kolejarzem (kazanie z 2006-01.22) - duszpasterz parlamentarzystów polskich - kościół sw Anny w Warszawie ponizej kazanie z 2007-05-20 - fragmenty  :

"Nasza wyobraźnia powiększa teraźniejszośc, rzucił chłopak to już na zawsze, a będzie jeszcze nie jeden. myslimy  że to co dzisiaj to juz wieczność
co zrobił w nas grzech pierworodny? spowodował to że Raj chcemy zbudować tutaj, od rana do wieczora, opentańczy bieg, jeżdżą po świaecie,  zostawiają rodziny, wdają się w romanse,  robią kase, zdrowie traca, zeby wszystko było dobrze tutaj. A Jezus nie chce remontowac naszego życia tylko dac nam nowe. ziemia tak zepsta przez grzech że sie nie da naprawić, załatać. do nowej sukni nie przyszywa sie starej łaty. nie zbudujesz raju na ziemi nawet z najlepszą żoną , najlepszym meżem. Tu się pruje szczęście - zacerujemy - nie! dlatego Jezus wyznaczył drogę: musi to umrzec i nowe życie w Jezusie. całą wieczność brzękac na cytrze z wiankiem na głowie? Będziemy chwalić Boga za to co dostaniemy! to będzie Życie. To nie będzie niekończące się nabożeństwo! Bóg pociąga do siebie by nie naruszyć naszej wolności. Każdy mężczyzna kt idzie do agencji towarzyskiej teskni za Bogiem, wszyscy kt robią kase tęsknią za Bogiem,  panowie kt krzywdzą swoje zony, pokazują ze sa idiotkami - oni tęsknia za Niebem. Pan Bóg ciągnie ludzi do Siebie a ludzie mówią: samochód chce miec, mają samochód i dalej mnie ciągnie: dom chce miec, dalej mnie ciągnie, no to jeszcze oprócz żony chce mieć jedną przyjaciółkę... nam sie wydaje że te rzeczy nas ciągną. Bóg nam daje pragnienie nieskończoności które tylko On może zaspokoić, a diabeł jest zwrotnicowym: przerzuca zwrotnicę i lądujemy w grzechu który miał nam dac zaspokojenie życia. prosze zwrócić uwagę ileśmy w  życiu mieli rozczarowań. bo nam się wydaje że nas wciągną te rzeczy i ciągle w nich odnajdujemy pustke. jak skończe robić mieszkanie jak se ż zoną usiądziemy, jak se kawe zrobimy, dzieci będą klocki układać,  tata będzie dumny - a skończył się remont domu zaczęły się inne kłopoty. my nie raz niewiemy ze to nas naprawde niebo ciagnie: ta tesknota za siłż , za pięknem... za harmonią, za ryzykiem to jest tęsknota za niebem. Tylko jak sobie gąsienica wyobraża niebo? jak wielki liść kapusty, tylko ona nie wie ze stanie się motylem. Jak poznasz Boga odechce ci się wszystkich romansów, ziemskich zaspokojeń życia, bo to nie jest miłość. tęsknie ża wyjazdem w góry, za wjazdem nad morze, za nowym samochodem - ludzkie pragnienia wszystkie mają to wspólnego: ożywamy. Co to będzie Niebo? to będzie Życie!

kazania sa archiwizowane przez ludzi kt zobaczyli ich wartość i można je pobrać:
 http://www.kazaniaksiedzapiotra.pl/
http://www.xpiotr.pl/
pisze dalej:

Maryja nie kierowała Józefem - ona jest kobietą w pełni, ona wierzy w swoje piękno i mówi: Józef mnie nie skrzywdzi bo jestem tak śliczna. Kt z kobiet potrafi tak powiedzieć: jestem tak piękna, ze mój mąż nie może mnie zdradzić. nie odejdzie bo jestem taka piekna. żydzi byli b.gościnni i upchnęliby Maryję w tłumie, ale Maryja nie chciała rodzic w takich warunkach, upokarzające dla kobiety. - była pozytywnie wstydliwa, dyskretna i subtelna. dzisiaj niszczy kobiety bezwstyd.
Religia mężczyzn: męskości, ciagle ja muszą udowodnic, dla kobiet to zdziwienie gdyby ona musiała swoja męskośc udowadniać. dlatego nie ma mężczyzn w kosciele, bo nie ma tam konkretów, kościół się musi reformować. Kobieta: posłuchaj kazania księdza mezowi, a on chce być dla zony najmadrzejszy, nie ten ksiądz. Jaki ten ksiądz jest mądry ty swojego syna nie przytulisz a ksiądz w zakrystii naszego Adasia przytuli - i tu jest problem... z traktowaniem mężczyzn. W Biblii nie ma ze apostołowie stoja i się godzinę modlą, ani jednej sceny że Piotr jest miły i sympatyczny i dywaguje, prowadzili spory, walczyli, byli więzieni, zabijani. Pamiętacie w szkole jak nam błyszczały oczy kiedy ktoś rzucał hasło: "robimy numer?",  wtedy od razu było: "no to co, jaki masz pomysł?".  To teraz pytam was: "Panowie robimy numer? walczymy z demonem?" - wyzwalacie swoje kobiety ze smutki i depresji, dajecie w pysk szatanowi, który być może od wielu lat zniewala was jakimś grzechem. Zaczynamy walke, zaczynamy powrót do swojej meskiej dumy. Męzczyźni kochali Jezusa, kochali Jego styl zycia, zawsze coś się działo. Gdy Piotr powiedział: przyjdę do ciebie p wodzie, Jezus nie odpowiedział: co ty głupi jesteś, takie zarty... chodź! tylko patrz się na Mnie, nie patrz się na wichurę bo zaczniesz tonąć, no i widzisz co żes narobił. W 6 klasie miałem duże kłopoty z Bogiem i przyszedł ksiądz do parafii. nie zapomne jak kiedyś paliliśmy papierosy za kościołem z herbaty zrobione, przyszedł ksiądz i powiedział - co wy robicie? chłopaki, papierosy z herbaty, za kościołem, przeciez tu ludzie z okien wszystko widzą, marsz do mnie, my drźymy 6 klasa. a on wyjął karmeny - macie palcie u mnie. nikt z nas nie zapalił, ale szok, Jezus Maria: bóg! co chcecie robić na religii: pójść do podziemi kościoła, na następnej na wierzę. na 3 religii co chcecie robic? chcemy się z Księdzem posiłować na rękę. Nadrobił lekcje, ale nie katował nas teorią z katechizmu - rozkochał nas w swojej męskości. Wiedział że chłopakom musi pokazać dynamizm, energię, siłę. To kłamstwo, ze męzczyźni nie sa religijni, tylko b.często kościół kojarzy im sie tylko z pocieszaniem, obrzędowością,  kontrolą. Jeden pan powiedział tak: po każdym kazaniu czuję się jak zbity pies, wszystko co kocham w kościele wydaje mi się zakazane. Wydaje mi się że to co ja mam do zaoferowania: dynamizm, poczucie humoru, wygłupy - jestem towarzyskim facetem - to kościołowi to do niczego nie jest potrzebne. To jest kłamstwo! jest potzrebne. Jak będziesz płynął z synami czarną hańczą będzies dla nich najwspanialszym duszpasterzem, opowiadaj, śmiej się, dziel sie tym co masz w sobie. u Jezusa była ciągła konfrontacja, ciągłe wyzwanie. Jezus nie koncentrował się tylko na kobietach i dzieciach. Jezus koncentrował się na facetach, panie były zawsze w 2 linii - kiedy oni się pogubili to one wkraczały do akcji. Ale tak naprawde wszystko było oparte na pierwiastku męskim. Facet po 3 minutach adoracji mysli o jednym: kiedy to się skończy? juz o zadnym Jezusie nie myyśli. I do tego trzeba się dostosować, zgodnie z całą naturą kt jest dana od Pana Boga. Wróćmy więc na wedrówkę aby poznac tajemnice Boże uczynkiem, doswiadczeniem zyciowym, egzystencją - musze teorie znaleźć w swoim zyciu, kobieta po kobiecemu, mężczyzna po męsku. I wtedy dopiero mamy szansę dotknąc się tej Pełnej Radości kt Bóg obiecał swoim wiernym duszom. Amen.

najgorszym miejscem gdzie mezczyzna może udac się po siłę jest kobieta
od 20 lat żyja nie w swoim swiecie i się potwornie męczą i do głowy im nie przyjdzie by pomysleć że cos jest nie tak, idź na pustynie - i nagle choroba, ostatnia szansa by potrząsnąc człowiekiem by się dowiedział kim jest- pani domu się porównuje i swoje dzieci tylko, pan domu praca ew flirt - porządna rodzina a nie żyje

ona płacze: bo ją zucił: dlaczego:
- ze złości że go nie trzyma w reku tylko on ją zostawił,
- ze złości co powie koleżanka - wszystkie powychodziły za mąz a jej ostatnia szansa uciekła...

uwikłani w pragnienia prawdziwe i fałszywe, po 5 rokyu życia tracimy prawdziwe życie, potem kierujemy sie czyms co myslimy ze jest nasze a to niewole uwikłania rządzą nami
najgorzej się przyzwyczaić i powiedziec ze mi nic nie brak...
ta dziewczyna ten wnuczek to moje zycie - znalazłeś bajoro, a myslisz że to morze - jesli nie znienawidzisz ojca i zony - nie dostaniesz królestwa niebieskiego - będą ślepe uliczki! uroda, itd, obejrzysz sie zginąłeś
tyle razy się rozczarowałam ze juz nie chcę próbować -  - więzienie

-----------------------
zły duch - Tu nie ma negocjacji, podobnie jak z obłąkanym, który wierzy, że zabijając nas zyszcze raj.
Po drugie należy się zastanowić w jaką to otchłań spadają szatani. Jest tylko jedna otchłań: otchłań Bożego Miłosierdzia. Ponieważ istotą szataństwa jest zatwardziałość, ta właśnie otchłań jest dla nich niszczącym ogniem. A - nawiasem mówiąc - dla zbawionych jest odnawiającym tchnieniem. Tak więc szatani są obłąkani podwójnie: od wewnątrz i od zewnątrz. Tak w pełni zamknięci na jedyne zbawienie: na Boże Miłosierdzie, spadają weń spalając się - bez końca. Nie ma końca ich męki i jest coraz większa, dlatego właśnie, że Bóg ich także kocha.
Kosciol.pl
sługo gnuśny: pozostałes zatwardziały? i nic nie masz. jak zły. przegrana.nie zaryzykowałes otwarcia, wybrałes zamknięcie się w egoiźmie. nie otworze się, nie umrę, nie ustapię... i owoce śmierci... ale nie ustapię, bo niedoskonałe, bo doczesne. nie jak dla boga...


22.12.2009

Bóg uczynił nasze serce pełnym pragnień. Nie chcemy przeżyć życia byle jak. Chcemy by nasze życie miało wartość. Nasze serce pragnie, chcemy odnaleźć szczęście. Rodzinne, zawodowe, towarzyskie, chcemy mieć dobrą rodzinę, ładny samochód, duży dom.

W związku z tymi pragnieniami doświadczamy niespełnienia. Żona nie jest tak doskonała jak byśmy chcieli, dom pobudowany, ale juz myslimy o czyms innym, już pojawiają sie kolejne wyzwania czy problemy.

Możemy doświadczać niezadowolenia z tego powodu ze pragnienia naszego serca wyrywaja się ponad mozliwości jakie stwarza niedoskonała rzeczywistość.nasze serce pragnie ciągle czegoś więcej a ten świat nie bardzo nadaje się do jego zaspokojenia.

Ale możemy też nauczyc sie przyjmować iż to ciągłe niespełnienie to nie jest mankament naszego serca, i to nie jest niedoskonałość świata że w nim ciagle coś jest nie tak.

Nasze serce poprostu woła by narodził się w nim Bóg i On zaspokoił to nieskończone pragnienie, przywracajac pełnię harmonii naszego istnienia. Tego właśnie pragnie dla nas Bóg, po to przyszedł na świat, tego dotyczą Ewangelie i cała Historia Zbawienia: Bóg chce wypełnić pragnienia naszego serca, dać nam prawdziwe życie.

,,Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy
wejdę do niego i będe z nim wieczerzał a on ze mną"

 Apokalipsa św. Jana 3, 20
------------------------------------------------------------------------------
Pawlukiewicz: Jezus mówi : wszystko czynie nowe! nie musisz zyc po d schematem myslowym z wczoraj, z przed chwilą - odnawiajcie się w waszym mysleniu! i rozwijajcie się w kazdej chwili bez zniewolenia żadnymi schematami i przekleństwami odbierajacymi życie
nie możemy zmienic kogoś modlitwami - ale czy chcemy to zrobić wg pomysłu Bożego, czy wg pomysłu swojego?




stat4u